Nowe logo beko, czyli jak nie zabierać się za grafikę

Bartek Kułakowski | 22 stycznia 2015


Widząc nowy szablon tej marki, pierwsze co pomyślałem „Mój Boże”. Rozumiem bardzo dobrze, że obecność nowego logo zawsze warto podkreślać w spotach reklamowych, w końcu trzeba przyzwyczajać klientów do zmian. W przypadku popularnej w Polsce firmy, zajmującej się przede wszystkim AGD, nie chwaliłbym się nadmiernie brakiem podstawowych informacji o funkcjonowaniu ludzkiego umysłu. Może nie wszyscy widzieliście grafikę, o której dzisiaj mowa, dlatego, zanim przeczytacie dalszą część wpisu, to zapoznajcie się bliżej z jeszcze świeżym emblematem.

Nowe logo Beko

Jakie są Wasze wrażenia? Oczywiście czekam na nie w komentarzach. Nadal nie mogę zrozumieć, co podkusiło grafików, aby wykonać coś tak słabego. Dobra, graficy mogą się nie znać na tym, jak ludzie reagują na szczegóły i detale. Od tego są osoby zajmujące się sferą PR (relacje publiczne), które w niezrozumiały dla mnie sposób zapomnieli o bardzo ważnym terminie, jakim jest pareidolia.

Jest to nic innego, jak określenie zdolności mózgu do wychwytywania ludzkich twarzy w szablonach, miejscach, ułożeniu różnych elementów, zupełnie nieprzedstawiających oblicza człowieka.

Tak pisze nakarmumysl.pl

Człowiek już od pierwszych dni swojego życia skupia uwagę na twarzy. Mimo że niemowlę widzi bardzo niewyraźnie (nawet 30 razy słabiej od dorosłego) od początku największą uwagę skupia na oczach (które najbardziej widoczne stają się dla niego z odległości około 20-30 cm, czyli tyle ile zazwyczaj osiągamy, trzymając dziecko na rękach, jak do karmienia). Oczy, a także usta i nos w nieco mniejszym stopniu, stanowią dość spory kontrast na tle reszty twarzy – a to najlepiej wyłapuje nierozwinięty jeszcze w pełni wzrok dziecka. To właśnie te “twarzowe cechy” – oczy zawsze ciemniejsze od czoła, usta od policzków – są połączeniem prawie wszystkich, nie ważne jak bardzo różniących się twarzy. Gdy nasz mózg dostanie informacje o kilku cechach, które posiadać mogą przedmioty niebędące twarzami, stymulowane będą komórki z obszaru zakrętu wrzecionowatego. A gdy zostanie przekroczony pewien próg, nie będziemy mieć wątpliwości, że to, co widzimy, to twarz.

Co ma z tym wspólnego nowe logo Beko?

W nowym logo Beko zawarto schematyczne ułożenie twarzy – litery „b” i „otworzą oczy,  tragiczna zaś ukośna kreska znajdująca się pod nazwą firmy tworzy usta. W ten prosty i mało wyszukany sposób, grafika przekazuje nam uczucia. Dzięki takiemu zabiegowi, firma już na samym początku pokazuje nam, że z ich usług zadowoleni nie będziemy. Co więcej, w podświadomości, już na samym początku nabywamy opinii o marce, nawet jeżeli nie zdążyliśmy jeszcze czegokolwiek kupić! W świecie wirtualnej komunikacji emotikona „:\” jest symbolem niezadowolenia, zmieszania, a także pewnego zawodu. Odwracając ją do poziomu, bez żadnego problemu nałoży się z nowym szablonem tureckiej firmy.  Tutaj nasuwa się moje pytanie – jak można było czegoś takiego nie zauważyć? Tak uznana spółka, na pewno nie wydała 10 zł na grafika, a co za tym idzie, musiała również zaakceptować ostateczny koncept.

W nowoczesnych firmach są zatrudniane osoby zajmujące się sposobem myślenia obecnych, jak i przyszłych klientów. Analizowane są najmniejsze elementy, nawet wygląd pudełka. Tymczasem Beko, nie potrafi nawet porządnie zaprojektować własnego symbolu.