Niepozorny chiński smartfon – Recenzja Huawei P8 [Mobileo #121]

Bartek Kułakowski | 13 lipca 2015

Recenzja Huawei P8


Opakowanie

P8

Nie robię nigdy unboxingów, bo to dla mnie jedna wielka pomyłka. Pokazywać coś, co zawsze w opakowaniach jest wręcz identyczne, bez sensu. Dzisiaj zostałem przez Huaweia zmuszony (z własnej woli oczywiście!) do porzucenia tej tradycji i zaprezentuję Wam pudełko.
Przyznam się szerzę, że nie ruszałem od początku testów żadnego akcesoria, aby nie popsuć tylko tego pięknego wyglądu. Pudełko jest niestandardowe. Telefon umieszczony jest pod przezroczystą pokrywą, leży na boku w specjalnej luce, a wyjmuję się go jak jakąś sztabkę złota. My co prawda nie jesteśmy indyjskim macharadzą, ale mamy powód, aby tak się poczuć. Akcesoria zapakowane są obłędnie. Niech inni się uczą!

Wstęp

P8

Zostawmy pudełko i zajmijmy się głównym bohaterem dzisiejszego testu, a więc smartfonem, którego przydomek mógłby brzmieć „pomieszanie z poplątaniem”. P8 jest połączeniem designu iPhona 6 z Xperią Z3 i HTC One M9. Prawdopodobnie z tego względu bardzo bym narzekał, gdyby… telefon mi się nie podobał. Jeżeli tak ma wyglądać czerpanie inspiracji z konkurencji, to Huawei może robić to codziennie. Urządzenie wygląda olśniewająco, wręcz czarująco. Idealnie wyciemniony frontowy panel, pięknie skonstruowany tył, na którym aparat został oddzielony czarnym paskiem od reszty obudowy, subtelna linia rodem z iPhona a do tego w całości metalowa obudowa. Oprócz One M9 od HTC, jest to jedyny, w pełni metalowy flagowy model bardziej znanym producentów. Połączenie wyglądu Apple’a, wykonania HTC i bryły Sony mogę ocenić tylko w najwyższych notach. Ten smartfon jest po prostu piękny!

Spasowanie

Osoby, dla których dostęp do baterii jest jednym z podstawowych założeń funkcjonalnego smartfona, będą rozczarowane. W zamian otrzymujemy bardzo solidnie spasowany korpus, który nawet pod dużym naciskiem nie wydaje z siebie żadnych dźwięków. Komfort korzystania z tej słuchawki dodatkowo zwiększają przemyślanie zaoblone krawędzie. Urządzenie w dłoni leży nadspodziewanie wygodnie i do ergonomii również zastrzeżeń mieć nie można.

Wymiary

Grubość jak i waga smartfona oscylują na rewelacyjnym poziomie pokazując dosadnie, że obudowa P8 jest wręcz perfekcyjna. To założenie jednak musi zweryfikować czas, bo tył obudowy może mieć skłonności do rysowania się, ale na moim egzemplarzu rysa jeszcze nie powstała. W najgrubszym miejscu telefon mierzy 6,4mm a jego waga oscyluje w okolicach 144 gramów.

Złącza i porty

Lewa strona smartfona to zupełna pustka. Druga flanka nadrabia wszystkie zaległości, bo przepych na prawej krawędzi można przyrównać do liczby skandali w polskiej polityce. Od góry odnajdziemy regulatory głośności, których wykonanie jest bardzo dobre – skok, wypukłość, stabilizacja, nie mam zastrzeżeń. Podobna sytuacja ma miejsce z włącznikiem. Jeżeli ktoś mówi, że jest on za mały, lub źle się z niego korzysta, to sugerowałbym odblokowywanie P8 ręką a nie stopą, bo chyba tylko w tym drugim przypadku można stwierdzić brak wygody przy uruchamianiu urządzenia. Pod przyciskiem power Huawei umieścił dwa sloty – na karty Nano SIM oraz Miro SD. Huawei P8 występuje również w wersji Dual SIM. Taka opcja umożliwia włożenie w slot od kart SD drugą kartę SIM uniemożliwiając przy tym rozbudowę pamięci. Użytkownik sam może decydować na czym bardziej mu zależy.
U góry urządzenia odnajdziemy złącze Jack 3.5 mm oraz mikrofon, a dół prezentuje złącze Micro USB wraz z mikrofonem oraz głośnikiem multimedialnym.
Tył to oczywiście aparat, w tym przypadku o rozdzielczości 13-megapikseli z podwójną diodą doświetlającą. Co ważne, aparat nie wystaje poza bryłę urządzenia, więc oko nie powinno się rysować.

Mądry, ładny ekran

P8

Przekątna 5.2 cala i rozdzielczość FullHD. Nikt nie jest w stanie mi wmówić, że potrzeba w smartfonach rozdzielczości wyższej niż FullHD. Jakość obrazu jest fantastyczna. Szczegółowości nie można odmówić P8, bo zagęszczenie pikseli wynosi 424PPI, co jest wynikiem w sam raz. Poszarpanych krawędzi nie dojrzymy, a do tego bateria nie jest niepotrzebnie obciążana. Za piękne barwy odpowiada technologia ekranu LCD IPS-NEO. W kwestii kolorów wielu zastrzeżeń mieć nie można. Czerń i biel są wariackie, pozostałe barwy oddane są prawidłowo, aczkolwiek widziałem lepsze wyświetlacze, choćby tydzień temu w teście LG G4. Nie zmienia to jednak faktu, że P8 w tej hierarchii stoi bardzo wysoko.

Kąty widzenia

Praktycznie rzecz biorąc, są one pełne i w każdej płaszczyźnie można cieszyć się taką samą jakością obrazu. Chyba że mamy doła to nawet i wtedy te świetne kąty widzenia nas nie pocieszą. Osobiście podczas testów nie mogłem narzekać na ten parametr wyświetlacza, jest faktycznie bardzo dobrze!

Jasność

Na ogół nie było z tym nigdy problemów, aczkolwiek gdy zmienimy interfejs w bardziej depresyjne barwy, czytaj czarno-czarne, to wtedy można mieć pewne problemy z czytelnością. Bogiem świetlnym ten model na pewno nie jest, ale gwarantuje Wam, że problemów w terenie nie powinniście zaznać.

Wydajność i bateria

P8

Huawei w tym modelu specjalnie nie zachwycił, ponieważ zaimplementowano procesor Hisilicon Kirin 930. Jest to 64-bitowa jednostka o taktowaniu 2.0 GHz. Gdy słyszę o tym procesorze, to od razu na myśl przychodzi mi Ascend P7, którego przez pewien czas miałem prywatnie. I wiecie co? Byłem z niego zadowolony przez pierwsze 2 miesiące. Później pojawiły się ogromne lagi i z urządzenia praktycznie nie można było korzystać. Mam spore obawy, że tak będzie również z P8. Podczas dwutygodniowych testów wszystko hula bardzo sprawnie, ale później już tak cukierkowo być nie musi. Telefon radzi sobie przyzwoicie z odprowadzaniem ciepła, ale potrafi się nagrzać nawet do 50 stopni Celsjusza. Do dopełnienia specyfikacji brakuje tylko informacji o 3GB pamięci RAM i 16GB pamięci wbudowanej.

Bateria jest typowa dla flagowych smartfonów. Telefon w porywach wytrzymuje 1.5 dnia za sprawą ogniwa o pojemności 2680 mAh.

System

Na początku powiedziałem o iPhonowym charakterze tego urządzenia. Z zewnątrz raczej tego nie widać. Wystarczy jednak zagłębić się w interfejsie, a wszystko stanie się oczywiste.
P8 działa pod kontrolą systemu Android 5.0 wraz z nakładką systemową Emotion UI 3.1. Launcher Huawei od dawna bazuje tylko na pulpitach głównych i w konsekwencji nie mamy spisu aplikacji. Nie będę mówił, do czego to nawiązuje, bo to raczej oczywiste (Apple). Sam system działa jak na razie bardzo szybko, sprawnie, nic się nie zacina, a telefon nie zwalnia. Pytanie tylko, jak długo to potrwa? Odnośnie samego interfejsu to widać, że jest dopracowany. Ekran blokady ma ładne przejście, belka powiadomień zrobiona ze smakiem, są do dyspozycji motywy, więc praktycznie nie ma na co narzekać. Co więcej, nawet pakiet gier otrzymujemy w prezencie, całkowicie bezużyteczne. Plus tego taki, że chociaż możemy sprawdzić, jak szybko telefon usuwa aplikację. Dwie są za to bardzo przydatne –WPS Office, czyli pakiet biurowy oraz tryb reżyserki, który pokochałem. Tworzymy grupę filmową, podłączając do naszego Huaweia bezprzewodowo inne smartfony wyposażone w specjalną aplikację z Google Play i nagrywamy w tym samym momencie ujęcia z różnych miejsc, a reżyser, czyli w tym wypadku posiadacz P8, będzie decydował, obraz, z którego smartfona ma być teraz przetwarzany.

Aparat

Powiem Wam szczerzę, że zdjęcia zrobione P8 miło mnie zaskoczyły. Słowa te nie oznaczają od razu jakości Galaxy S6 czy LG G4, ale testowanym modelem faktycznie można zrobić niezłe fotografie. Chińczycy chwalą się trybem malowania światłem, który jest tak naprawdę zmodyfikowany o wydłużony czas migawki, który w rezultacie daje efekt zatrzymania i rozmazania ruchomych elementów.

Dla osób, które chcą robić zdjęcia w bardziej profesjonalny sposób, przykra niespodzianka. Nie mam takiego trybu, a ciekawsze opcje takie jak ISO czy balans bieli są bardzo głęboko zaszyte w menu aparatu. Trochę smutno, nie powiem. Jeżeli chodzi o same odbitki – kontrast, nasycenie barw, balans bieli, to stoi na dobrym poziomie. Do szczegółowości mogę mieć małe „ale”, bo odstaje od innych flagowych smartfonów.

Selfie

Jeszcze parę słów dla fanów selfie. Portretówki możemy wykonywać za pomocą 8-megapikselowego aparatu na froncie. Co ja mogę o nim powiedzieć? A dużo! Po pierwsze robi genialnej jakości zdjęcia, do tego został wzbogacony o ciekawe triki: wygładzanie twarzy- to nic nowego, ale automatyczne pstrykanie zdjęć po wykryciu uśmiechu to gadżet bardzo efektowny i przydatny. Nie zabrakło również doświetlania wieczorem naszej twarzy za pomocą inteligentnej regulacji podświetleniem ekranu. Telefon wieczorem wykrywa, że jest ciemno i automatycznie zwiększa jasność wyświetlacza, aby mógł nam oświecić twarz.

Wideo

Huawei P8 umożliwia nagrywanie wideo maksymalnie w FullHD. Brak 2K, nie mówiąc już o 4K. Klipy wypadają zaskakująco dobrze, o ile nagrywamy w dobrym oświetleniu. Gdy jasność spadnie choćby nieznacznie, to jakość filmów leci na łeb na szyję. O nocnym rejestrowaniu nie ma nawet mowy, jeżeli chcemy otrzymać przyzwoite nagrania.

Muzyka

P8

Słabe basy to pierwsze co rzuciło mi się w… uszy. Tony wysokie są znacznie lepsze, ale do słuchania mocnego brzmienia nie jest to najlepszy pomysł, a na pewno nie proponuje tego robić na głośniku zewnętrznym. Słuchawki to zupełnie inna bajka. Podłączając dobry zestaw, można z P8 co nieco wykrzesać, ale nadal szału nie robi. W odtwarzaczu znajdziemy jeden subtelny szczegół naśladujący starsze generacje iOS’a, a dokładnie animację okładek Cover Flow. Sama aplikacja do słuchania muzyki jest bardzo dziwna i idzie się w niej pogubić.

Internet

P8

Przeglądarka za to jest super szybka i super wygodna, nawet ta zaproponowana przez Huawei. Kto ogląda lub czyta moje testy regularnie, ten wie, że jestem wielbicielem Google Chrome i ciężko mi przychodzi korzystać z innych programów do obsługi internetu. Huawei sprawił, że czasami nawet wybierałem dla urozmaicenia drugi program, chińskiego autorstwa. Do serfowania w sieci jest to model bardzo dobry, bo podczas testów nie napotkałem żadnych trudności.

Cena

Często w przypadku mniej znanych smartfonów jest dominującą zaletą, tak jest również w tym przypadku. Huawei postawił na dobry stosunek jakości do ceny, bo na tle innych flagowych słuchawek, P8 jest nawet o 800zł tańszy od swoich konkurentów! Obecne ceny tego urządzenia można sprawdzić, klikając w link poniżej.

LINK

Podsumowanie

Huawei zrobił kawał dobrej roboty. P8 jest modelem bardzo udanym o wyśmienitym wyglądzie i wykonaniu, z nieco gorszymi multimediami i podejrzanym procesorem, do którego nie mam przekonania. Podczas testów ciężko było mi wytknąć temu urządzeniu kategoryczne wady, którymi mógłbym zniechęcić do zakupu. Największą pokusą może być cena, która plasuje testowany smartfon bardzo wysoko w moich oczach. Kto wie, które miejsce zajmie w moim rankingu na koniec roku? Jedno jest pewne, Chińczycy mnie nie zawiedli.