Recenzja Goclever Quantum 400 Color Concept

Wstęp

Biedronkowe telefony”, czyli urządzenia z najniższej półki cenowej, coraz częściej interesują klientów. Niska cena, coraz lepsze parametry , więc po co wydawać raz po raz dużą gotówkę, jeżeli można kupić telefon o podobnej specyfikacji nieco mniej znanej firmy? Brzmi to racjonalnie, ale jak takie urządzenia sprawdzają się w praktyce? Dzisiaj to sprawdzimy na przykładzie Goclever Quantum 400.

Opakowanie Goclever Quantum 400 – o Panie, czego tu nie ma?!

DSC03034

Quantum 400 otrzymujemy w bardzo dużym jak na smartfonowe standardy opakowaniu. Nie jest to spowodowane nonszalancja polskiego producenta, lecz zestawem akcesoriów, które otrzymujemy w komplecie. Oprócz standardowego wyposażenia, a więc ładowarki, kabla USB, baterii, instrukcji obsługi oraz karty gwarancyjnej, w pakiecie znajdziemy trzy kolorowe klapki (niebieska, żółta i biała), trzy pokrowce, zwane potocznie case’ami (czarny, żółty i niebieski), oraz co bardzo interesujące, trzy różnobarwne panele, naklejane na front urządzenia (żółty, niebieski oraz czarny).

Dzięki tym dodatkom, wygląd naszego Quantum 400 możemy diametralnie zmienić, a więc jednego dnia będziemy mieli niebiesko-żółtego smartfona, a innego zaś czarno białego. Bajer świetny, o którym mogliby już dużo wcześniej pomyśleć inni producenci.

Wygląd – klasyczny budżetowiec

DSC03048

Wygląd nie tylko definiowany jest przez kolor obudowy, ale również przeróżne wyżłobienia, obłości oraz uwypuklenia. Design tego modelu szczególnie nie wyróżnia się na tle innych urządzeń w tej półce cenowej. Nie zauważymy w Quantum 400 nowoczesnego wzornictwa – od taki ładny, klasyczny smartfonik. W zasadzie ten temat mógłbym już zostawić, bo po co mówić o standardowych wyborach producenta, ale jedna rzecz bardzo mocno rzuciła mi się w oczy. Mianowicie, gdy założymy na nasz telefon gumiaka, to przez prążki w case’ie przedostaje się logo producenta, które niespecjalnie szczęśliwie wygląda w połowie zasłonięte przez gumowe okrycie. Spokojnie emblemat można było przenieść na lewy dolny róg tylnej klapki lub nieco przekształcić prążki w pokrowcu. Połączenie, które zaproponował Goclever, niespecjalnie do mnie przemawia.

Z ważniejszych wiadomości o wyglądzie, wspomnę tylko o srebrnej ramce okalającej bok urządzenia. Jest to próba wyszczuplenia obudowy, która spełnia swoje zadanie w niepełnym wymiarze. Wygląda to ładnie, estetycznie i w miarę na czasie, ale wyszczuplać bryły smartfona na pewno nie wyszczupla.

Wykonanie – plastik jednak narzuca pewne schematy.DSC03045

Quantum 400Goclever Quantum 400 jest w całości wykonany z jednego, wszechobecnego tworzywa, zwanego szerzej jako plastik. Gdyby producent pokusił się o zastosowanie surowca, ale w kilku odmianach, to nie mielibyśmy tak bezpośredniego wrażenia obcowania z najtańszym z możliwych materiałów. Śliski syntetyk nie jest moim ulubionym tworzywem, co już pewnie wiecie, jeżeli oglądacie recenzje na moim kanale YouTube. Każdy smartfon, w którym przeważają takie rozwiązania, dostają ode mnie surową naganę i to czynię również w tym przypadku. Cena ceną, ale myśleć i tak trzeba.

Spasowanie materiałów jest zaskakująco dobre. Trzymając mocniej w dłoni ten model, nie napotkamy na mocniejsze trzaski w obudowie, czy też ubytki, powodujące mieszane wrażenia. Konstrukcja jest dosyć stabilna i rzekłbym, że poprawna. Oczywiście, doskonale nie jest, bo tylna klapka nieco „krzyczy”, ale w dużym stopniu mi to nie przeszkadzało.

Waga i wymiary

Quantum 400

Quantum 400 jest bardzo kompaktowym modelem. Wymiary 117,00 x 63,00 x 11,20 mm świadczą tylko o tym, że producent w dużym stopniu wykorzystał dostępną powierzchnię, i tutaj zastrzeżeń nie mam. Grubość 11.2 mm to bardzo dużo. Ponad centymetrowy tłuścioch nie ukrywa swojej nadwagi, dlatego wcześniej pisałem o niezbyt udanym procesie wyszczuplenia. Grubość widać z daleka, a co grosza, nawet w dłoni czuć, przez co mimo fajnych rozmiarów, testowany dzisiaj model ciężko uznać za telefon z linii „slim”.

Do wagi nie mogę się w żadnym stopniu doczepić. Plastik w końcu zobowiązuje do zredukowania tego parametru, a Goclever świetnie to wykorzystał. W dobie wielkich, ciężkich smartfonów, takie „piórko” w dłoni, to raj dla człowieka. 112 gramów robi przeogromne wrażenie. Oklaski dla polaków.

Porty i złącza.

DSC03057

Na lewej krawędzi odnajdziemy dobrze wykonane przyciski regulacji głośności, a po przeciwnej stronie możemy westchnąć sobie i popatrzeć na pustą krawędź – nic tu nie ma! Dziwny zabieg, zważywszy na fakt, że prawa flanka jest zawsze najbardziej obładowaną częścią smartfona. Goclever chce być hipsterki, i to mu się udaje.

U góry urządzenia umieszczono włącznik, który pomimo złego położenia sprawuje się bardzo dobrze. Mały smartfonik to i większych problemów z sięganiem do tego przycisku nigdy nie miałem. Obok znajduje się standardowe złącze Jack 3.5 mm.
Dół został zagospodarowany na złącze Micro USB oraz mikrofon do rozmów.

Front słuchawki skrywa czujniki światła i zbliżeniowy, kamerkę o rozdzielczości 0.3 megapiksela oraz głośnik rozmów. Oferuje on przyzwoity dźwięk, aczkolwiek wielce zadowolony z jego jakości nie byłem. Spotkałem się z dużo lepszymi krzykaczami nawet w tej cenie.

Quantum 400Pod ekranem umieszczono przyciski systemowe, w nieco innej kolejności, do tej, którą proponują inni producenci. Po prawej stronie zamiast przycisku wstecz umieszczono „menu”. Na szczęście Goclever nie ruszał „domka” umieszczonego pomiędzy pozostałymi dwoma klawiszami.


Ekran – zaskakująco dobry.DSC03066

Patrząc na specyfikację ekranu, byłem mocno zaniepokojony jego jakością. Przekątna 4 cale i rozdzielczość 480×800 furorę robiło wiele, wiele lat temu, a dzisiaj nawet niektóre budżetowce dziwnie spoglądają na takie parametry. Jednak w rezultacie otrzymujemy w miarę przyzwoite zagęszczenie pikseli wynoszące 233 ppi. Nie zmienia to jednak faktów, że pojedyncze składowe piksele są widoczne, i bardziej wytrawne oko spokojnie będzie je na co dzień wychwytywać. Podczas testów nieco mnie to drażniło, ale spoglądając ponownie na cenę tej słuchawki, ganiłem się za zbyt frywolne postępowanie. To nie jest flagowiec!

Dużo dzisiaj tych podkreśleń pułki cenowej, ale w teście takiego urządzenia inaczej być nie może. Taryfy ulgowej nie ma jednak w przypadku kolorów oddawanych przez ekran. Tutaj jest zaskakująco dobrze. Byłem aż zdziwiony, jak to możliwe, że Quantum 400 oferuje tak przyjemne dla oka barwy. Niespodzianek wcale nie koniec, bo kontrast również jest bardzo dobry. Ta kwestia na duży plus, a odpowiada za to technologia TFT IPS.

Śmieszna sprawa występuje w związku z położeniem ekranu. Patrząc na front przy włączonym wyświetlaczu, odbiera się wrażenie, że ekran jest… bardzo głęboko. Daje to momentami złudzenie 3D. Nie sądzę, aby było to celowe zagranie producenta, ale efekt jest interesujący. Mówię o tym, bo może to na co dzień niektórym mocno przeszkadzać.

Jasność

Jasność ekranu jest w tym przypadku tragiczna. 220 Cd/m2 to bardzo niska wartość, pozwalająca nam na komfortowe korzystanie ze smartfona tylko i wyłącznie w pomieszczeniach lub mocno zacienionych miejscach. Latem użytkownika czeka katorga z obsługą urządzenia na zewnątrz. 320 Cd/m2 to absolutne minimum do rozsądnej pracy z jakimkolwiek ekranem.

Kąty widzenia

DSC03062

Podczas przechylania urządzenia następuje degradacja kolorów. Minimalna, bo minimalna, ale jednak występuje. Widać to szczególnie przy intensywniejszych kolorach tj. czerwień czy zieleń. Tragedii nie ma, dlatego ta cecha jak najbardziej akceptowalna.

Czułość

W przypadku tanich urządzeń można mieć zawsze obawy co do ekranu dotykowego.

„- Ej stary, czemu dotyk ci nie działa?
-Mocniej naciśnij”

Takie rozmowy miały miejsce w erze telefonu łupanego, które wyposażone były w ekrany rezystencyjne (czułe na siłę dotyku). Dzisiaj smartfony zazwyczaj cieszą się dobrą responsywnością i w przypadku Quantum 400 również tak jest. Wyświetlacz jest czuły na tapnięcia obuszkiem palca – zastrzeżeń brak.

Podzespoły

Pod względem wydajności od samego początku było wiadomo, że szału spodziewać się nie można. Czterordzeniowy procesor (tylko z nazwy) BROADCOM BCM 23550 o taktowaniu 1.2 GHz. Rdzenie zbudowane są na architekturze Cortex A7. Na papierze nie wygląda to tragicznie, lecz w żaden sposób nie można jednostki napędowej przyrównywać do żadnego czterordzeniowego procesora. Wydajność, jaką zapewnia serce Quantum 400, jest najmniejszą potrzebną mocą do obsługi Androida w wersji 4.2.

Producent wsparł ten model o pamięć 512 MB RAM. Jest to bardzo, ale to bardzo niewielka liczba, zważywszy na zasobożerny system Android. Do dyspozycji użytkownika jest 4 GB pamięci na pliki, które są okrojone o pliki systemowe. Na szczęście kartę SD można zaaplikować w tym modelu.

Bateria

W tym przypadku mamy do czynienia z ogniwem o maluśkiej, mikroskopijnej wręcz pojemności – 1600 mAh. Niby ten parametr pretenduje do skandalu, bo jakim cudem we współczesnym telefonie można umieścić tak ubogi „powerbank”. Otóż można, wystarczy jedynie dobrze gospodarować energią. Na jednym cyklu ładowania, telefon wytrzymuje standardowe 1.5 dnia.

Dual SIM- przydatne, czy zbędny bajer?

DSC03070

Pod klapką baterii znajdziemy dwa sloty na karty SIM. Jeden z nich obsługuje sieć 3G, drugi zaś 2G. Prosta konkluzja z tego wynika – jedna karta SIM ma nam służyć do internetu, druga do połączeń. Oczywiście nikt nam nie zabrania korzystać z dwóch numerów różnych operatorów z pominięciem kwestii internetu. Te walory każdy osobiście może w inny sposób wykorzystać. W ustawieniach mamy możliwość przypisania działań do karty, dlatego też przykładowo wysyłać sms-y będziemy zawsze z karty X1, a dzwonić z karty X2.

System

Quantum 400

Na sam początek muszę pochwalić Goclever, że w końcu w pełnie spolszczył menu. W przypadku innych smartfonów tego producenta, często widywaliśmy komunikaty w języku angielskim, pomimo że w ustawieniach domyślnym językiem był język polski. W Quantum 400 taka sytuacja już nie występuje,  dzięki Bogu.

System działa na ogół stabilnie. Nie da się ominąć klatkowań, czy przyciętych animacji, bo to normalne, przy takich podzespołach. Najważniejsze jest, aby telefon nie łapał błędów krytycznych, które obligować będą do ogólnej złej oceny.
Nakładka systemowa, czyli goły Android sprawuje się dobrze. Możemy oczywiście pobrać sobie jakiegoś launchera, ale nie gwarantuje Wam równie stabilnej pracy, co bez dodatkowych wodotrysków.

Muzycznie niemuzyczny.

Quantum 400

Dwie aplikacje muzyczne, w tym jedna do użytku – to bilans związany ze softwearową stroną dźwięku w Quantum 400. Z apki Muzyka Play można w miarę komfortowo korzystać, ale preinstalowany program Goclever nadaje się tylko do odinstalowania.

Dźwięk na głośniku zewnętrznym jest strasznie płaski, dlatego sugeruje korzystać ze słuchawek przy odtwarzaniu dźwięku. I tutaj pojawia się zgrzyt, gdyż nie z każdymi słuchawkami testowany dzisiaj model ma zamiar współpracować. Objawia się to w przypadku niektórych zestawów bardzo zniekształconym dźwiękiem z mocnym słyszalnymi wysokimi tonami. W związku z tym, przed zakupem słuchawek sugeruje sprawdzić w sklepie, czy pasują do Waszego smartfona.

Filmy są ok.

 

Szukając filmów na dzisiejszym telefonie, należy udać się do aplikacji galerii, ponieważ producent nie wzbogacił systemu o dedykowaną aplikację filmową. Z klipami HD telefon tak sobie radzi, ale wszystko poniżej HD jest obsługiwane. Tego należało się spodziewać, bo Goclever Quantum 400 nie jest przeznaczony do fanatyków wysokiego kina.

Aparat – 2 Megapiksele bez AutoFocusa to lipa, ale…

Niestety, Goclever poszedł po linii najmniejszego oporu projektując aparat. Jednostka o rozdzielczości 2 Megapikseli nie jest w stanie nikogo zadowolić jakością robionych zdjęć. Brak autofokusa na pokładzie tym bardziej rozczarowuje i wnioski nasuwają się same – gdyby nie trzeba było umieszczać w smartfonie aparatu, to pewnie by go tutaj nie było.

Co prawda szczegółowość w przypadku niektórych 5 megapikselowych jednostek, które testowałem była gorsza, lecz i tak szału nie ma. Na duży plus zasługują oddane barwy, które miły mnie zaskoczyły, gdy pierwszy raz rzuciłem okiem na fotki zrobione tym modelem. Ogólnie, spodziewałem się dużo gorszych fotek.

O filmach w rozdzielczości 480p nie mogę powiedzieć ani jednego słowa. Skomentuje je jednym zdaniem – wyglądają jak nagrywane mikrofalą.

Aplikacja aparatu jest strasznie toporna, nieprzemyślana. Telefon wykonuje zdjęcia z dużym poślizgiem czasowym, dlatego, jeżeli już fotografujecie tym modelem, to trzeba być człowiekiem cierpliwym i wytrwałym.

Internet – wygodnie, ale… w wersji mobilnej.

Quantum 400

Przeglądarka internetowa oferuje dosyć płynną pracę, o ile korzystamy z wersji mobilnych witryn. W takim wypadku można dłuższy czas serfować w sieci, ale gdy przyjdzie czas na portal, który nie posiada komórkowej wersji, to zaczynają się schody, bo telefon zwyczajnie łapie zadyszkę. Na szczęście jest coraz mniej takich witryn i sprawy internetowe w tym modelu po małych kompromisach mogę zaliczyć na plus.

Cena

Urządzenie można już nabyć za około 300 zł ( nowe). Ceny cały czas maleją, dlatego sugeruje sprawdzić w poniższym linku obecne stawki w sklepach internetowych. Cena to najważniejszy atut Quantum 400.

Link

 

Podsumowanie

Qoclever Quantum 400 to niewątpliwie urządzenie skierowane do osób lubiących mobilne różnorodności. Komplet wymiennym obudów jest na ogromny plus, ekran mile mnie zaskoczył, ale jakość wykorzystanych materiałów, muzyka oraz zwiechy systemu robią swoje. Jako telefon do podstawowych zastosowań sprawuje się należycie. Jeżeli wymagacie trochę więcej od swojej słuchawki, to lepiej dozbierajcie jeszcze 200/300 złotych.