Recenzja HTC One E8 WIDEO [Mobileo #101]

Bartek Kułakowski | 28 grudnia 2014

Recenzja HTC One E8

Wstęp

One E8

Powstanie One E8 było dla mnie małą niespodzianką, ba, wcale nie taką małą! Nie spodziewałem się prezentacji na rynku plastikowej odmiany flagowca Tajwańczyków, a tu zaskoczenie. Czy był do dobry pomysł na poruszenie rynku? To dzisiaj sprawdzimy.

Materiały i wykonanie

One E8

Jak już zdążyłem powiedzieć, główną cechą odróżniającą M8 od E8 są materiały, z jakich urządzenia zostały wykonane. Nowsze urządzenie posiada korpus typowo plastikowy. Ma to być propozycja dla osób, które zwyczajnie boją się metalowych urządzeń. Rozumiem, gdyby mowa była o metalowym łomie, czy chociaż młotku, ale ludzie, to jest telefon! HTC najwidoczniej słucha swoich klientów, dla których metal zbyt szybko się wyciera, łapie rysy. One E8 skierowany jest do takich osób. Sam pomysł nie jest zły, ale jak z wykonaniem?

Tę kwestię mogę zaliczyć na plus. Pomimo obecności bardzo taniego w wyglądzie, błyszczącego plastiku, cała konstrukcja została złożona z należytym staraniem. Byłem przekonany, że tak dobrych wykończeń nie można spodziewać się po plastikowym smartfonie, ale się pomyliłem.
Łapiąc mocniej telefon, nie ma opcji, aby E8 wydał z siebie jakiekolwiek odgłosy. Dużą zasługę za taką sytuacje ma obudowa unibody, a więc jednoczęściowa, nierozbieralna konstrukcja. W związku z tym nie mamy niestety dostępu do baterii i na nieszczęście użytkowników, staje się to standardem.

Są i plusy takiego rozwiązania. Telefon staje się bardziej odporny na uszkodzenia mechaniczne, upadki, przygniecenia. Jedyna moja obawą dotyczącą obudowy jest możliwość wycierania się materiału. Egzemplarz testowy przed moją kieszenią nie trafił do wielu rąk, dlatego też stan E8 jest aż tak dobry. Siłą rzeczy, po roku plastik już nie będzie tak błyszczał, a więc podejrzewam, że obudowa stanie się matowa co w przypadku HTC One X.

Wygląd pasujący do HTC

One E8

Biorąc One E8, pomyślałem sobie, kurcze, czy tylko mi tak bardzo podoba się ten model. Musiałem to sprawdzić! Powierzyłem na chwilę testowany egzemplarz moim znajomym, aby zasięgnąć opinii na jego temat. Rezultaty jeszcze bardziej mnie zaskoczyły. Miałem problemy z odzyskaniem smartfona!

Ciężko mi powiedzieć, co tak mocno działa na zmysły użytkownika, ale niewątpliwe E8 ma „to coś”. Największe wrażenie zrobił na mnie bardzo subtelny myk, w postaci umieszczenia czarnych wstawek imitujących ekran na bokach urządzenia. Daje to wrażenie, jakby wyświetlacz o grubości około 3 mm był wciśnięty w obudowę i można było go zwyczajnie wyjąć. No wygląda to po prostu pięknie!

One E8

Myślałem, że producenci już wykorzystali wszystkie patenty na zaskoczenie mnie designem, a tu proszę, HTC jeszcze potrafi.
Przypominając sobie design M8, mogą przyjść do głowy dwa aparaty umieszczone z tyłu urządzenia. Czy E8 też posiada takie rozwiązanie? Obracamy dzisiejszego bohatera i widzimy oko aparatu, a nad nim imitującą drugi obiektyw lampę doświetlającą. Z daleka można spokojnie wziąć ją za elektronicznego pstrykacza, bo została otoczona identyczną ramką co główne oko obiektywu. Niby mała pierdoła, a działa na podświadomość.

Porty i przyciski

Oprócz tych dwóch elementów z tyłu obudowy odnajdziemy małą dziurkę, która jest mikrofonem multimedialnym. Pod nim znalazło się logo HTC.
Lewa strona skrywa slot na karty Nano SIM. Oczywistym zabiegiem było umieszczenie szufladki na kartę. Tego rozwiązania nie lubię, nie jest to praktyczne ani wygodne. Przecina strona została zagospodarowana na analogiczny slot, na karty Micro SD. Pod nim znajdziemy przyciski regulacji głośności. Są one dobrze wyczuwalne pod palcem, ale gdy popatrzymy na prawą flankę, nie ma siły, aby je dostrzec. Zamaskowane jak kameleon klawisze idealnie wpasowują się idee HTC. Świetna robota. Teraz pytanie, gdzie włącznik?

Został on umieszczony u góry urządzenia. Pomysł fatalny, absolutna pomyłka. Sięganie przy tak dużym smartfonie aż na sam szczyt obudowy mija się z celem, więc tego klawisza w ogóle nie używałem. Polecam odblokowywanie ekranu za pomocą przesunięcia palcem po ekranie, dużo szybszy i wygodniejszy sposób.
Na dole umieszczono złącze Micro USB oraz Jack 3.5mm.

Już mówiłem, front robi wyśmienite wrażenie. Wpływają na to również głośniki stereo umieszczone pod dwóch stronach ekranu. Oprócz nich przedni panel skrywa diodę Led, czujniki światła i zbliżeniowy oraz kamerkę do wideorozmów o rozdzielczości 5MPX, robi wrażenie, prawda?

Ekran nadal piękny

One E8

Na froncie znajdziemy idealnie wyciemniony, wręcz tajemniczy 5” ekran Super LCD 3 o rozdzielczości FullHD. Są to idealne parametry wyświetlacza. Moja ulubiona technologia ekranu, plus ergonomiczna wielkość i maksymalna rozsądna rozdzielczość? Czego chcieć więcej? Na chwilę obecną, nic mi więcej nie potrzeba.

Kolory odwzorowane na tej matrycy są pierwszorzędne. Naturalne, nasycone barwy, z dobrym kontrastem, genialną głębią czerni i czystością bieli. Na dobrą sprawę, mogę się tylko rozpływać w pochwałach. Szczegółowość jest również świetna – 441 PPI pozwala cieszyć się ostrym obrazem, który nie obciąża w dużym stopniu baterii. Oczywiście, ekran jest dużo bardziej prądożerny od ekranu HD, ale w końcu jest to flagowiec, nie zapominajmy o tym. No to co? Barwy, szczegółowość bez najmniejszego zarzutu, może kąty widzenia okażą się piętą achillesową One E8?

Kąty widzenia

Dla hajterów HTC zła wiadomość – pułapy widoczności są zniewalające. Co ja mogę więcej powiedzieć – jestem pod wrażeniem wyświetlacza, pod każdym kątem treści są identyczne. Sony może się uczyć.

Jasność

Niestety nie dotarłem do informacji o wartości podświetlenia ekranu. Muszę z tego względu opierać się na własnych obserwacjach. W bardzo wymagających warunkach E8 podczas moich testów się nie znalazł, ale spokojnie mogę powiedzieć, że w wakacyjne dni da sobie bez problemów radę. Oczywiście, do Note 4 i SGS5 mu daleko, w końcu Super LCD nie charakteryzuje się zniewalającą jasnością, ale to, co HTC nam zaproponowało, jest w zupełności wystarczające.

W gwoli ścisłości muszę potwierdzić Wasze domysły o szkle Gorilla Glass na froncie wyświetlacza. Jest to 3 generacja, dlatego rysy unikają go, jak tylko mogą. Tafla szkła w moim przypadku jest pozbawiona nawet mikro rysek. Na upartego One E8 można obsługiwać nawet długopisem.

Wydajny, ale nie najmocniejszy

Podzespoły umieszczone w E8 są identyczne, co w bardziej dostojnym bracie – M8. Z tego względu znajdziemy tutaj czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 801 o taktowaniu 2.5 GHz i architekturze Krait 400 wraz z Adreno 330. Nie zabrakło 2 GB pamięci Ram oraz 16 GB na pliki. Jak się możecie spodziewać, w gierkach to urządzenie plasuje się wysoko. Podczas grania w bardziej wymagające tytuły może nieco się nagrzewać, ale mi to zupełnie nie przeszkadzało.

Bateria… ulalala

One E8

Ciężko mi powiedzieć, czemu bateria o pojemności 2600 mAh jest tak mało wydajna. One E8 nie jest mega prądożernym potworem, do LG G3 mu bardzo daleko, a i tak energii starcza maksymalnie na jeden dzień. Podczas testów koło godziny 20 musiałem ratować się trybem super oszczędności energii, bo w innym wypadku telefon rozładowałby mi się jeszcze przed tą godziną.
Zupełnym zdziwieniem było dla mnie zjawisko rozładowanej baterii po całej nocy czuwania (nadmienię, telefon odkładałem na biurko przy 80% naładowanego akumulatora).

Cudny HTC Sense

 

Tajwańczycy słyną ze swojego pięknego HTC Sense. Nakładka i w tym przypadku cieszy oczy. Jest niezwykle elegancka, dostojna, a zarazem funkcjonalna i szybka. Na jednym z ekranów głównych umieszczono zakładkę Blink Feed, która zbiera nasze aktywności. Nie skorzystałem z tego ani razu.
Z systemem nie miałem problemów, z wyłączeniem jednej sytuacji. Włączając pewien program, telefon ni stąd, ni zowąd odnalazł podpiętą mysz do telefonu, która cały czas naciskała w jedno miejsce. Jedynym wyjściem było zrestartowanie smartfona.

Zdecydowanie lepszy aparat

13 MPX jest już na papierze znaczną poprawą w porównaniu do One M8. Ze zdjęciami jest dokładnie taka sama sytuacja. Jakościowo wypadają naprawdę dobrze, kolory zachowane są w 100%, nasycone barwy, dobry kontrast, ostrość również jest na plus, tylko czasami pojawiają się małe wpadki i widać, że focus mógłby być bardziej precyzyjny. Szybkość migawki aparatu doszczętnie miażdży całą konkurencję. Naciskamy, pyk i mamy zdjęcie! Można porównywać tę prędkość jedynie do lustrzanek. W sumie jest to zbliżone tempo wykonywania fotografii.
Główną różnicą pomiędzy dwoma wersjami flagowców jest szczegółowość. E8 może pochwalić się świetnym oddaniem szczegółów. Widać tu jakąś specjalną technologię, która łączy ze sobą piksele, tak, aby nie było widać ziarna przy przybliżaniu. Efekt jest rzeczywiście dobry.

Filmy możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości FullHD. W ciężkich warunkach One E8 wywiązuje się ze swojego zadania bardzo dobrze. Klipy wychodzą w niezłej jakości, również z bardzo dobrą szczegółowością. Za pomocą tego modelu mamy możliwość nagrywania filmów w zwolnionym tempie. Nie jest to wielka nowość, ale efekt może się podobać.

Inny wymiar muzyki

One E8

HTC już samym logiem jest gwarancją nieziemskiej jakości muzyki. Nawet w tańszych modelach, ten aspekt zawsze zasługuje na wyróżnienie, ale gdy przychodzi mi testować flagowe urządzenia, to muszę szukać dodatkowej skali dla tych smartfonów. Dla melomanów, HTC One E8 może być spełnieniem marzeń. Donośne głośniki stereo z niebywale czystym dźwiękiem robią pierwszorzędne wrażenie. Mając do wyboru słuchawki lub zewnętrzne krzykacze, wybierałem tę drugą opcję. Dopiero słuchając na żywo muzyki z tego sprzętu, można doświadczyć potęgi testowanego dzisiaj modelu.
Odnośnie aplikacji muzycznej, to nadal jest ona identyczna co w innych produktach HTC. Brakuje mi narzędzi, pozwalających na sterowanie brzmieniem dźwięku, ale najwidoczniej nie można mieć wszystkiego.

Wideo

Skuteczność odtwarzania plików wideo jest całkiem niezła. Nie napotkałem na większe problemy z obsługą kodeków filmowych. Wszystko do FullHD można oglądać bez żadnych problemów.

Internet

One E8

W dzisiejszych czasach smartfon jest jednym z podstawowych narzędzi do przeglądania internetu. Mobilność jest coraz bardziej pożądaną cechą, dlatego osobom, które szukają telefonu do zadań internetowych, One E8 mogę spokojnie polecić. Z renderowaniem stron urządzenie nie ma najmniejszych problemów. Wszystko wczytuje się w super szybkości, zważywszy na obecność modułu LTE.

Cena

Plastikowa obudowa powinna zobowiązywać do pewnych ulg cenowych. Niestety, na razie nic takiego nie można zaobserwować w sklepach. Smartfon jest droższy od swojego metalowego brata, czego zwyczajnie nie mogę zrozumieć. Aktualne ceny możecie sprawdzić, klikając w link poniżej.

LINK

Podsumowanie

HTC One E8 jest udanym drugim flagowcem Tajwańczyków. Plastik nie jest wcale taki zły, pomimo że metalowa wersja M8 dużo bardziej mnie do siebie zachęca. Na duży plus idzie poprawiony aparat. Formalnością będzie przyznanie HTC One E8 mojej rekomendacji.