Recenzja Huawei Ascend G6 LTE WIEDO – [Mobileo #91]

Bartek Kułakowski | 5 października 2014

Wideo-recenzja Huawei Ascend G6 LTE

Wstęp

DSC03571

Ciężko znaleźć w średniej półce cenowej dobry smartfon z LTE. Zasięg superszybkiego internetu dociera już do prawie każdej wioski, dlatego też warto od czasu do czasu przyjrzeć się tanim smartfonom z obsługą tej technologii. Z tego też względu w dzisiejszym teście sprawdzimy słuchawkę z modułem LTE. Huawei Ascend G6 w ostatnich tygodniach przeżywa apogeum swojej popularności, dlatego musiał wylądować na moim biurku.


PudełkoDSC03520

Bardzo cienię Huawei’a za pakowanie swoich produktów. Dla chińczyków nie jest ważne, czy smartfon kosztuje 1500 zł, czy 500 zł, ma być ślicznie zapakowany i koniec kropka. Elegancji w tym aspekcie powinni się uczyć od Huawei’a inni producenci.
W opakowaniu znajdziemy standardowe akcesoria – ładowarkę, kabel USB, papierologię. W moim egzemplarzu testowym zabrakło jednak słuchawek.

Skubaniec jest ładny.

DSC03524 DSC03569

Huawei Ascend G6 już na samym początku wywiera bardzo korzystne wrażenie z jednego podstawowego powodu – bazuje na flagowcu – Ascend P7. „Pe siódemkę” testowałem kilka tygodni temu między innymi na łamach mojego bloga, więc kto czytał, ten test wie, że jego wygląd bardzo mi się spodobał. Oryginalności może w nim wiele nie było, ale P7 jest bardzo eleganckim i schludnym urządzeniem.

Te same przymiotniki można użyć w przypadku G6, bo wizualnie niewiele odbiega on od swojego mocniejszego brata.
Z tyłu słuchawki nie użyto szkła, co jest raczej zrozumiałe w tej półce cenowej. Zastąpiono ten materiał bardzo przyjemnym w dotyku syntetykiem. Jest to plastik matowy, niestety nie gumowany, ale mimo to sprawuje się on bez najmniejszych zastrzeżeń.

Duże ukłony lecą w kierunku producenta za ramkę urządzenia. Jest to plastik, świecący, śliski, a więc nie powinno tu wykazywać aprobaty, ale faktura, jak i wygląd jest wyśmienita. Zupełnie nie odczuwa się, że nie jest to metal, słuchawka jest dodatkowo optycznie wyszczuplona. Czego więcej chcieć?

Plastikowy, lecz wytrzymały.

Ascend G6

Telefon podczas użytkowania nie rysuje się, a uwierzcie mi, daje smartfonom solidny wycisk podczas testów. Nie ma żadnego delikatnego odkładania, jeżeli ma się zarysować to muszę to wiedzieć, aby to wam zakomunikować. Z tego właśnie tytułu testowałem jak tylko mogłem materiały, z których został stworzony G6 i powiem Wam jedno – telefon jest świetnie wykonany. Tył pomimo moich początkowych obaw sprawował się idealnie. Co prawda dosyć szybko się natłuszcza, ale wystarczy przetrzeć go bluzą, czy koszulą i po sprawie. Najważniejsze jest to, że cały czas wygląda tak samo ładnie.


Cienki, lekki – mój ideał!

DSC03539

Parametry fizycznie zdecydowanie przemawiają na korzyść Ascend G6.
Grubość 7.8 mm ciężko znaleźć w nie jednym flagowcu, a co dopiero w opasłych średniakach. Dzięki temu zabiegowi, telefon w dłoni leży fenomenalnie, podkreślam jeszcze raz – fenomenalnie. Jest on dużo dłuższy od swoich konkurentów, a co za tym idzie jego szerokość jest sporo mniejsza. Dzięki temu osoby nawet z niewielkimi dłońmi nie będą miały żadnego problemu z jego obsługą.

G6 powinien nosić ksywę „piórko” za sprawą swojej wagi. 115 gramów po prostu zwala z nóg. Nie wiem co teraz powiedzieć, bo tego w żaden sposób nie można skomentować. Jest po prostu fenomenalnie.

Projektant płakał, gdy projektował.

Huawei Ascend G6 to jeden wielki miszmasz. Na obudowie chyba nie odnajdziemy żadnego portu w naturalnym dla siebie miejscu.

Na lewej krawędzi Huawei niczego ciekawego nie umieścił… oprócz złącza Jack 3.5 mm. Takiej głupoty to ja dawno nie spotkałem, bo wtyk słuchawkowy nie mieści się w kieszeni i zwyczajnie trzeba kombinować, jak telefon włożyć do spodni, gdy mamy do niego podłączone słuchawki. Ostatecznie smartfon ląduje w kieszenie do góry „nogami”, bo innej opcji niestety producent nam nie dał.

Po drugiej stronie odnajdziemy podłużne przyciski regulacji głośności oraz włącznik. Niestety tutaj doszukałem się pewnej wady. Regulatory, jak i przycisk power mają dokładnie taką samą strukturę, wypukłość i do tego są bardzo blisko siebie osadzone. Z tego względu dziesiątki razy zwyczajnie je ze sobą myliłem. Pomimo że korzystam z G6 już tydzień, to i tak nie przywykłem do tego rozwiązania.

U góry nietypowo umieszczono złącze Micro USB, co w mojej opinii jest dziwnym miejscem na ten port.

Ascend G6Na froncie słuchawki osadzono oczywiście głośnik rozmów, logo Huawei, czujniki, kamerkę do wideo-rozmów o rozdzielczości aż 5 Megapikseli, przez co selfi można trzaskać jedno za drugim.

Ascend G6

Pod ekranem znajdziemy przyciski systemowe wstecz, home oraz menu. Niestety bardzo źle się one sprawują podczas codziennej pracy, bo często zwyczajnie źle interpretują nacisk palca, lub w ogóle go nie wychwytują. Od czasu do czasu trzeba tapnąć na nie z siłą równoważną do tej, którą używamy w przypadku fizycznych klawiszy. Jest to bardzo niewygodne, ale po pewnym czasie do tego się przyzwyczaiłem. Nie oznacza to jednak, że nie będzie to później Was denerwowało.

A z tyłu odnajdziemy głośnik multimedialny, logo Huawei, aparat o rozdzielczości 8 Megapikseli wsparty diodą doświetlającą.

Ekran dobry, tylko czemu zrezygnowano z bieli?!

Ascend G6

Przód G6 zdominował oczywiście ekran, bardzo dobry ekran należy nadmienić.
Przekątna 4.5” o rozdzielczości 540 x960 px nie jest szczególnie rewelacyjną sprawą, jeżeli chodzi o zagęszczenie pikseli na cal. 245 punktów robić wrażenie nie może, bo to przeciętny wynik. Duże brawa idą jednak w kierunku odwzorowania barw, kontrastu, głębi czerni. Kolorki są bardzo dobrze nasycone, odpowiednio oddane, ale to, co dzieje się z bielą jest straszne.

Kolor biały jest…. błękitny! Nikt mi w tym momencie nie wmówi, że to dobre zjawisko, bo niebieski….jest ładny. Jakiejkolwiek by nie użyć wymówki, to i tak o odwzorowaniu tej barwy nic dobrego nie powiem. Pierwsze wrażenie po włączeniu tego urządzenia i wyświetlenie białego obrazu jest porównywalne do zdjęć robionych na tak zwanego „gwoździa”.

Kąty widzenia

Ekran IPS LCD cechuje się w tym przypadku bardzo dobrymi kontami widzenia. Sporadycznie jedynie pojawia się biała poświata przy przekręceniu urządzenia, Na ogół obraz jest bardzo, bardzo czysty, bez żadnych kompromisów. Wiadomo, rewelacji nie ma, ale ta kwestia prezentuje się bardzo pozytywnie.

Jasność

Ascend G6

Minimalne podświetlenie wynosi 19.7 cd/m2, największe zaś 421 tych samych jednostek, więc przestrzał jest bardzo duży – oczywiście idzie to z korzyścią dla smartfona. Dzięki temu telefon nie tylko będzie idealnie sprawował się w słoneczne dni, ale będzie również świetną latarką, gdy brakować będzie oświetlenia pod nogami.

Sprawy związane z reakcją na dotyk są nienaganne. Telefon jest czuły na każde stuknięcie w ekran. W grę wchodzi tylko nasz palec, bo innymi przedmiotami, G6 zwyczajnie gardzi.

Na moim egzemplarzu testowym widoczna jest folia ochronna, ale nie jestem w stanie stwierdzić, czy producent nakleja ją fabrycznie. W przypadku mojej G6-ustki niestety łapie ona bardzo łatwo rysy. Na dobrą sprawę wystarczy kluczami przejechać po powierzchni folii i kaplica, bo powstała rysa będzie bardzo głęboka. Huawei oficjalnie podaje, że G6 nie posiada szkła Gorilla Glass. Postanowiłem przewertować internety i natknąłem się na informację o innym „niemarkowym” utwardzanym szkle.

Podzespoły standardowe jak na średniaka.

Ascend G6

Ascend G6

Pora wspomnieć o drzemiących w środku mocach obliczeniowych.
W przypadku Ascend G6 jednostką dowodzącą jest czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 400 o taktowaniu 1.2 GHz i architekturze Cortex A7. Do kompletu dochodzi procesor graficzny Adreno 305. Nie są to super wydajne podzespoły, które w testach wydajnościowych będą osiągały pierwsze wyniki, ale moim zdaniem optymalne do zapewnienia płynnej pracy. 1 GB pamięci RAM to również standard, więc nie ma tutaj co komentować. Smartfon działa pod kontrolą Androida 4.3.

Użytkownikowi zostało przeznaczone jedynie 4 GB pamięci na pliki, dlatego karta SD jest niezbędna. Slot na rozszerzenie pamięci znajdziemy pod klapką.

Bateria to tragedia, prawdziwa tragedia.

DSC03536

Skoro tu jesteśmy, to trzeba zganić Chińczyków za zablokowanie dostępu do baterii. Co z tego, że możemy zdemontować tylną pokrywę, skoro i tak sami akumulatorka nie wymienimy? Nonsens.

Bateria ogólnie jest jedną wielką porażką. Jeżeli telefon wytrzyma nam cały dzień, oznacza to, że bardzo mało z niego korzystaliśmy. Pojemność 2000 mAh zupełnie nie oddaje jego możliwości, które są wręcz tragiczne. Jak dla mnie przeogromny minus.

Perfekcyjność w każdym calu…. znaczy pikselu.

DSC03556

Moim zdaniem Huawei najbardziej dopracował swój interfejsie na tle pozostałych producentów. Wszystko zgrywa tutaj idealnie, ikonki są dopracowane co do piksela, efekty przejścia okien miło cieszą nasze oczy. Nie ma miejsca w tej nakładce na jakiekolwiek niedopracowania. Spłaszczone do granic możliwości menu ma za zadanie uprościć pracę użytkownikowi (z tym akurat mogę się sprzeczać). Całość jako monolit prezentuje się genialnie.

Dodatkowo dochodzi ogrom możliwości personalizacyjnych, pobieranie zewnętrznych motywów dla naszego G6, bajka. Elegancką szatą graficzną ten producent może zdobyć sera wielu osób. Kupując urządzenie nawet tak przystępne cenowo co G6, nie odnosi się wrażenia, że korzystamy z budżetowej słuchawki. W przypadku Huawei’a zanika granica między średniakiem a ekskluzywnym urządzeniem co w tym przypadku idzie na plus.

Aparat zachwyca, ale tylko szczegółowością.

Na zdjęciach można zaobserwować bardzo dobrą szczegółowość. Jest to spowodowane obecnością sensora BSI w G6. Dzięki temu fotki wychodzą rewelacyjne (pod względem zachowanych detali oczywiście). Trochę gorzej jest z kontrastem oraz nasyceniem barw, bo w tej kwestii mogło być znacznie, ale to znacznie lepiej. Często fotki są wyblakłe lub prześwietlone. Cały czas kontrast jest zbyt niski, przez co tracą na jakości wszystkie elementy składowe w kadrze. Ciężko wykonać zdjęcie pełne żywych barw.

Filmy kręcone w FullHD cechują się bardzo podobnymi walorami co zdjęcia. Szczegółowość jest okej, ale oddane kolory już nie robią dobrego wrażenia. Momentami brakuje mi płynności na filmach, ale do podstawowych zastosowań nie powinno to być szalenie istotną wadą.

Odtwarzacz filmowy jest okej.

DSC03562

Oglądanie filmów na tym ekranie to przyjemność. Kinowy charakter ekranu pozwala cieszyć oczy bardzo wysoką jakością klipów. Wiadomo, na średniej wielkości wyświetlaczu cudów nie można się spodziewać. Z większością kodeków HD telefon należycie sobie poradził.


Średniak gra średnio.

DSC03561

Tak jak mówiłem w przypadku Ascend P7, aplikacja muzyczna jakoś specjalnie mi się nie podoba. Jest bardzo surowa, bez większych wodotrysków – tak, żeby po prostu była. Dźwięk, który generuje G6 jest dobry, nie mogę się zbytnio na ten temat rozwodzić, bo nie ma nad czym. Brak equalizera na pokładzie zdecydowanie nie zachwyca, bo do dyspozycji użytkownika znalazła się jedynie technologia DTS, która moich uszu specjalnie nie urwała.

O, WiFi coś szwankuje!

DSC03566

Do przeglądania internetu mamy dwie przeglądarki, standardową i Google Chrome. Ja oczywiście polecam do codziennej pracy tą druga, bo jest szybsza i wygodniejsza. Odnośnie internetu to mam jedno poważne zastrzeżenie, do pracy WiFi, które często w różnych aplikacjach odmawia współpracy i zachowuje się tak, jakby w ogóle telefon nie miał połączenia z internetem. Bardzo dziwna sprawa, która mnie podczas testów trochę irytowała. Na pochwałę zasługuje moduł LTE, o którym mówiłem już na samym początku.

Cena

Cena jak za ten produkt moim zdaniem nie jest wygórowana. Podzespoły i multimedia są adekwatne do sugerowanej ilości złotówek, które należy wydać na ten smartfon. Z tego paragrafu wynika więc jedna mądrość – stosunek jakości do ceny jest przyzwoity. Po dokładne kwoty zajrzyjcie w link poniżej.

LINK

Podsumowanie

Huawei Ascend G6 LTE jest urządzeniem bardzo dobrym, z trzema poważnymi wadami – kiepskimi, kapryśnymi przyciskami systemowymi, beznadziejną baterią, oraz dziwnymi problemami z WiFi. Pozostałe multimedia, jak i sam system stoją na dobrym poziomie. Ascend G6 to dobry smartfon, ale decydując się na niego, pamiętajcie o tych moich poważnych zastrzeżeniach.