Recenzja LG G3 WIDEO – [Mobileo #98]

Bartek Kułakowski | 30 listopada 2014


Recenzja LG G3

Wstęp

G3

Na samym początku, chciałbym Was przeprosić, że test tego urządzenia pojawił się tak późno. Do tej pory nie miałem skąd wziąć egzemplarza na testy, a termin, który wyznaczyło mi LG – początek grudnia, był nie do przyjęcia. W takiej sytuacji recenzja pojawiłaby się dopiero po świętach. Na całe szczęście, z pomocą przyszedł sklep Komputronik, dla którego olbrzymie pokłony i podziękowania za wypożyczenie G3 do testów. No to co, do roboty?

Co ja mam powiedzieć o wyglądzie?

G3

Ciężko mi jest powiedzieć, czy ten telefon jest ładny, a może brzydki? Z jednej strony wygląda jak łopata, z drugiej zaś nowoczesny design wzbudza pewne emocje. Jedno, co z pewnością mogę przyznać, to fakt pozornej taniości tego smartfona. Biorąc w dłoń G3, nigdy nie powiedziałbym, że jest to telefon za ponad 1500 zł. Plastik użyty do produkcji flagowca LG nie ma nic wspólnego z ekskluzywnością, typowa bazarowa odmiana. Porównując trojkę do HTC One M8, iPhone 6 lub Xperia Z3, testowany dzisiaj model wypada podobnie co Samsung Galaxy S5, jeżeli nie gorzej.

Przed testami tego produktu, byłem przekonany, że pasek pod ekranem jest wykonany z pręgowanego materiału. Dotykając G3 w tym miejscu, poczujemy tylko i wyłącznie szkło, które zabezpiecza cały front urządzenia.
Tylna klapka otrzymała bardzo schematyczny wzór na swojej powierzchni. Oczywiście, ma to imitować szczotkowany metal. Samsung takie manewry już stosował nie raz, dlatego nie podchodzę do tego rozwiązania ze szczególnym uwielbieniem, tym bardziej że ten motyw nie maskuje rys powstałych na obudowie.

Kawał z niego kloca!

G3

Klasycznym już rozwiązaniem jest srebrna ramka okalająca telefon. Wygląda to elegancko, odchudza optycznie telefon, który jak na flagowca jest gruby – 9.3 mm to wynik słaby. Nie chce już po raz kolejny G3 porównywać do innych topowych modeli, ale patrząc na konkurencje, wymiary ten telefon ma po prostu beznadziejne. Waga 150 gramów jak na plastikową obudowę również na pochwałę nie zasługuje. Jak sami dobrze widzicie, do tej sytuacji pasuje słowo „rozczarowanie”, spodziewałem się znacznie lepszych wyników.

Ryzyko popłaca

G3

Bardzo cieką sprawą, jest brak jakichkolwiek przycisków na bokach obudowy. LG już jakiś czas temu zaryzykowało wprowadzeniem prawdziwej innowacji w smartfonach, stosując włącznik wraz z regulatorami głośności z tyłu obudowy. Do tej pory, żadna firma nie pokusiła się o tak niekonwencjonalne zagranie, które mogło przynieść duży aplauz wśród klientów lub olbrzymią nagonkę. Na szczęście, Koreańczycy po takim zabiegu mogli zbierać same pochwały i o dziwo ja również przyłącze się do oklaskiwania producenta.

To rozwiązanie jest niewyobrażalnie wygodne podczas prowadzenia rozmów telefonicznych. Przyciski regulacji głośności są umieszczone w naturalnym położeniu palca, dzięki czemu nie musimy ich szukać po obudowie. Nie myślałem, że wklęsły charakter klawiszy może mi przypaść do gustu, a jednak! W kwestii włącznika już nie będę tak hojny w pochwały. Gdy telefon leży na biurku, a my mamy zamiar go szybko włączyć, to nie ma bata, trzeba go podnieść i obrócić, aby dostać się do przycisku. Na szczęście LG zaimplementowało technologię dwukrotnego uderzenia w zablokowany ekran palcem, aby aktywować wyświetlacz. Bez tej opcji ciężki byłby los użytkownika. Na obudowie nie zabrakło portów takich jak Micro USB, Jack 3.5 mm.

FrontG3owa część G3 jest majstersztykiem projektantów LG. Ekran zajmuje tu aż 76.4% całej powierzchni, niesamowity wynik! Zminimalizowane ramki pozwoliły na umieszczenie jeszcze większego ekranu, na mniejszej przestrzeni!
Nad wyświetlaczem znajdziemy diodę led, czujniki światła i zbliżeniowy, głośnik rozmów oraz kamerę do wideorozmów o rozdzielczości 2.1 MPX.
Do podstawowej funkcji telefonu, jaką jest prowadzenie rozmów, mam jedno zastrzeżenie – czas wybierania numeru ciągnie się w nieskończoność. Po naciśnięciu zielonej słuchawki musimy poczekać około 6-7 sekund, zanim usłyszymy w głośniku charakterystyczne pikanie świadczące o próbie skontaktowania się z drugą osobą.

Ekran jest pierwszorzędny!

G3

Koreańczycy ewidentnie poszli w kierunku liczb. Uważam, że rozdzielczość wyświetlacza powyżej FullHD nie ma najmniejszego sensu. Najwidoczniej LG nie popiera mojego zdania, bo producent upchnął na 5.5” ekranie rozdzielczość 2560×1440 px, dając przy tym niewyobrażalne 534 punkty na cal. Zapytam się teraz – po co? Może jest to dodatkowa funkcja urządzenia na chłodne, ciemne zimowe dni? Użytkownik usiądzie sobie na fotelu, założy okulary i zacznie szukać pojedynczych pikseli? Nie wiem, może tylko ja nie widzę sensu w takiej polityce, a tak naprawdę takie upakowanie pikseli ma inne, ukryte znaczenie? Jestem ciekawy Waszej opinii.

Jest to jeden z najlepszych, jeżeli nie najlepszy panel dostępny na rynku. Wszystkie barwy są znakomicie odwzorowane, kontrast 741:1 jest idealny, przez nasycenie kolorów możemy poczuć miętę do tego urządzenia. Technologia LCD IPS samą nazwą nie daje nam szczególnej wiary w możliwości wyświetlacza, bo bardziej skomplikowane terminy dużo bardziej wzbudzają w nas respekt.

Jasność

Jasność LG G3 również jest genialna. 488 cd/m2 wywołała we mnie mieszane uczucia, bo na papierze wynik prezentuje się miernie, lecz w praktyce G3 mogę porównać z Note 3 i Galaxy S5. Ciężko mi powiedzieć, co tak mocno podbija wrażenie jasności panelu, jedno jest pewne, na zewnątrz nie można mieć problemów z czytelnością obrazu.

Kąty widzenia

Do idealnego ekranu brakuje topowych kątów widzenia. W przyrodzie występuje pewna zależność – nic nie może być idealne, dlatego też w różnych położeniach G3 nie zdobywa maksymalnej ilości punktów. W różnych pułapach pojawiają się jasne poświty, a ekran nabiera mlecznego odcienia. Nie jest to specjalnie widoczne, ale taka nieprawidłowość występuje.

Gorilla Glass 3 pojawia się na froncie smartfona. Nic innego nie można było się spodziewać, w końcu G3 miał stać się pogromcą innych flagowców. Rysy na moim egzemplarzu nie występują.

Bez 3 GB Ram daleko nie zajedziemy

G3

W moje ręce wpadła słabsza wersja G3 wyposażona w czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 801 o architekturze Krait 400 i taktowaniu 2.5 GHz. Oczywiście na pokładzie znalazł się procesor graficzny Adreno 330 i „tylko” 2 GB pamięci Ram. Słowo „tylko” pojawiło się z jednego powodu – telefon cały czas wykorzystuje ponad 1.8 GB do utrzymania systemu, przez co, gdy mocniej obciążymy smartfona pojawiają się niepowołane problemy. Jeżeli chcecie kupić G3, to bierzcie pod uwagę tylko i wyłącznie wariant z 3 GB Ram. Naprawdę warto trochę więcej dopłacić.

Bateria stoi na krawędzi przepaści

G3

Stosując tak oszałamiający ekran, LG nadziało się na własną niekonsekwencję. Umieszczając tak prądożernego potwora (inaczej nazwać tego nie można) należy się liczyć z obowiązkowym powiększeniem baterii. W tym modelu tego nie zauważymy, bo pojemności ogniwa 3000 mAh pozwala na korzystanie z telefonu przez maksymalnie 1 dzień. Bez ładowarki nie warto wychodzić z domu.

Zapowiedziany Android 5.0

Na starcie otrzymujemy 16 GB pamięci wbudowanej z możliwością rozszerzenia ją o kartę SD. Telefon pracuje pod kontrolą systemu Android 4.4.2 z zapowiedzianą aktualizacją do 5.0. Miałem już okazję pobawić się G3 z Lilipop’em na niesprzedażowym egzemplarzu i muszę powiedzieć – telefon działa znacznie płynniej, a do tego wygląda bardziej nowocześnie. Poprawiono kilka typowych błędów wizualnych i moje pierwsze wrażenie z nową wersją systemu było bardzo pozytywne.

Słów kilka o nakładce

LG mocno popracowało nad szatą graficzną, która nie jest tak cukierkowa, dziecinna. Szczególnie do gustu przypadła mi belka powiadomień, z zupełnie nowymi ikonami. Wszystko bardzo ładnie wygląda, działa zazwyczaj szybko (niestety pojawiają się przycinki i ponowne przeładowywanie stron ze skrótami). Jedno, co szczególnie nie spodobało mi się to ekran otwartych programów (zaczerpnięty od HTC). Aby w całości nie kopiować Tajwańczyków, chcąc wyłączyć program, musimy przesunąć jego etykietę w lewo lub w prawo. Niby wygodne, o ile obrazek nie znajduje się tuż przy krawędzi.

Lg władowało w swojego flagowca ogrom technologii. Mamy możliwość korzystania z dwóch okien naraz – pomysł „zainspirowany” funkcją w Samsungach, są również pływające okna aplikacji, znowu kopia Samsunga. Quick Memo to również podróbka S Notatnika. Przeszukując mocniej interfejs LG, znalazłbym inne tego typu programy, ale nie chcę się już pastwić nad „innowacyjnymi ideami” Koreańczyków. To, że prawie wszystko jest zaczerpnięte od konkurencji, nie oznacza, że działa źle. Z większości funkcji byłem zadowolony.

Świetnym bajerem jest możliwość dezaktywowania wybranej części ekranu. Powierzając telefon drugiej osobie, możemy wyłączyć jej dostęp do belki powiadomień, czy innych elementów. Pomysł naprawdę genialny!

Aparatem LG G3 pozamiatał konkurencje!

Rozdzielczość matrycy 13 MPX teoretycznie wypada gorzej od 20 MPX Sony. W praktyce LG miażdży całą fotograficzną konkurencje, i to nie tylko za sprawą laserowego autofocusa, który śmiga jak rowerzysta w trakcie deszczu.
Jeżeli mam wybierać, najlepszy fotograficzny telefon tego roku, LG G3 zdobywa pierwsze miejsce.
Jakość zdjęć jest zniewalająca, ostre, wyraziste fotografie nie pozostawiają cienia szans rywalom. Świetny kontrast, szybka migawka aparatu i w rezultacie dla fanów fotografii, G3 jest jedynym słusznym wyborem. W aparacie znajdziemy tryb Magic Focus, pozwalający na ustawianie ręcznie ostrości po wykonaniu zdjęcia. Czyżby HTC pierwsze nie wpadło na ten pomysł?

Testowany dzisiaj model pozwala nam na kręcenie filmów nawet w UHD. Standardem jest oczywiście FullHD, które ma porównywalną jakość do wyższej rozdzielczości, a zajmuje mniej miejsca w telefonie. Klipy wychodzą świetnie z jednym małym zastrzeżeniem. Autofocus działa bardzo agresywnie, widać przestrzały na filmach, przy tym powstają niepotrzebne drgania. Mimo to, aparat na duży plus.

Z muzyką do HTC One M8 bardzo daleko…

G3

Oferowany w telefonie dźwięk nie jest szczególnie zjawiskowy. Głośnik zewnętrzny mogę porównywać co najwyżej do Desire 816, flagowej muzyki w G3 nie dostrzegam. Podobna sprawa jest z odtwarzaczem. Podstawowe funkcje zmiany charakterystyki dźwięku to trochę mało. Dobre słuchawki wielce pozycji G3 nie poprawiają i w rezultacie muzycznym telefonem testowany model zwyczajnie nie jest.

Filmy to bajka.

Możemy oglądać nawet filmy UHD, co jest oczywiście zasługą rozdzielczości ekranu. Przy produkcjach wideo dopiero widać potęgę tego wyświetlacza. Mógłbym oglądać, oglądać, oglądać tytuły kinowe nawet nienależące do moich ulubionych kategorii, byle móc patrzeć na ten ekran. Coś niesłychanego!

LG G3 jako idealne narzędzie do surfowania w sieci.

G3

LTE, duży ekran, szybki procesor, nic więcej nie potrzeba do serfowania w sieci. G3 jest potęgą internetową. Jeżeli raz weźmiemy urządzenie w dłoń, włączymy przeglądarkę, to ciężko będzie ją wyłączyć. Często rozładowana bateria dopiero odciągała mnie od internetu. Wszystko śmiga, jak powinno.

Cena

Jak na flagowy produkt, to cena, którą LG zaproponowało swoim klientom wcale nie jest wygórowana. Samsung Galaxy S5 jest droższy, a moim zdaniem ma mniej do zaoferowanie. Obecne ceny możecie sprawdzić klikając w link poniżej.

LINK

Podsumowanie

LG G3 jest telefonem z ambicjami na nr 1 tego roku. Niestety bardzo słabe wykonanie, tragiczna bateria i dziwnie duży pobór pamięci operacyjnej powodują, że daleko mu od idealnego urządzenia. Nie zmienia to faktu, obecności genialnego aparatu, świetnego ekranu i bardzo dobrych multimediów na pokładzie G3. LG odwaliło kawał dobrej roboty, lecz nie wystrzegało się kluczowych błędów. Telefon oczywiście otrzymuje moją rekomendację.