Recenzja Motorola Moto E – [Mobileo #86]

Bartek Kułakowski | 25 sierpnia 2014

Recenzja Motorola Moto E

 

Motorola, którą kojarzycie z klapkowatymi telefonami, to nie ta sama Motorola co dziś. Producent na przestrzeni lat przeszedł olbrzymią metamorfozę i w obecnej chwili mogę powiedzieć, że produkuje najlepsze budżetowe smartfony. Dzisiaj w moich rękach gości Motorola Moto E, którą poddamy szczegółowym testom.

Wygląd

image

Motorola Moto E jest bliźniaczo podobna do swojego starszego brata – Moto G. Nie oceniam tego zjawiska na minus, bo motki są bardzo eleganckimi urządzeniami, tyle że bez polotu. Główną różnicą odróżniającą Moto E od starszego brata jest dolny głośnik osłonięty srebrną wstawką. Od razu mówię – nie mamy do czynienia z głośnikami stereo, a szkoda, bo w telefonie za takie pieniądze byłby to niewątpliwie hit.

Surowa, ascetyczna bryła oraz smukła obudowa to przymiotniki cechujące ten smartfon. Nie da się ukryć, jednym może to się bardzo podobać, ale w czasach ekstrawaganckich urządzeń (chodzi oczywiście o wygląd, ale możliwości kieszonkowych urządzeń pozwalają stosować to określenie nie tylko w odniesieniu do designu)

Wykonanie

image

Co do wykonania urządzenia, to w tej cenie szczególnie Samsung powinien uczyć się, co to znaczy dobre wykonanie. Moto E jak na budżetowca wykonana jest wyśmienicie, bo nie zaznamy w jej obudowie żadnych trzasków, ani niepowołanie ruszających się elementów.

Jeżeli komuś mało argumentów przemawiających za moją tezą, to poprę ją jeszcze faktem dużej odporności na proces użytkowania. Wiadomo, że współczesne smartfony mają przerąbane z właścicielami, bo raz lądują na płytkach betonu ekranem w dół, a innym razem nieostrożne nastolatki spuszczą je w sedesie. Testowany bohater nie podda się tak łatwo w pojedynku z użytkownikiem, a to bardzo ważna informacja.

Rewers nie posiada żadnych, nawet najmniejszych rys, bo jest wykonany z solidnego materiału, jakim jest twardy gumowany plastik. Co prawda błyszcząca ramka podatna jest na upadki, ale pamiętajmy w jakiej półce cenowej się znajdujemy.

Wymiary

Waga smartfona wynosi 142 gramy, więc jest zupełnie przyzwoicie. Tego samego nie można powiedzieć o grubości, bo 12.3 mm to zdecydowanie przesada. Jest to znakomity dowód na to, że papierowa specyfikacja ma się nijak do funkcjonowania smartfonów. Wiele osób patrząc na kartę papieru z parametrami „co to za grubas?!”. Ja jednak powiem „smartfon trzyma się w dłoni niezwykle przyjemnie i wygodnie„. Tyle w tej kwestii i przestroga na przyszłość – nie wierz liczbom.

Obudowa

image

Sama obudowa nie skrywa nic ciekawego. Lewa krawędź nie została wzbogacona o jakiekolwiek elementy, ale producent nadrobił to sobie po przeciwnej stronie, gdzie znajdziemy włącznik oraz przyciski regulacji głośności. Z całego wykonania największe zastrzeżenia lądują pod ich kątem, ponieważ są zbyt głęboko osadzone w obudowie, a przez to piekielnie niewygodne.

U góry smartfona znajdziemy złącze słuchawkowe oraz mikrofon multimedialny, a po przeciwnej stronie złącze micro USB. Z przodu Motorola umieściła oczywiście głośnik rozmów, czujniki światła oraz zbliżeniowy. Zabrakło niestety miejsca na kamerkę do wideo-rozmów, co obecnie jest standardem. Nawet te 0.3 mpx do „minecraftowych rozmów przez skypa” byłyby wskazana.

Przód smartfona prezentuje się fenomenalnie, ale walory rewersu już nie są tak okazałe. Tył Moto E skrywa jedynie aparat o rozdzielczości 5mpx bez lampy doświetlającej. Ubogą tylną klapkę wzbogaca logo Motorolii.

Ekran

image

Wyobraźcie sobie teraz, że kupujecie telefon od operatora za złotówkę w najniższym abonamencie. Otwieracie pudełko, a tu ekran smartfona wygląda jak wyblakły papirus co najmniej z czasów antyku. Często tak niestety bywa, ale biorąc Moto E, tego nie zaznacie. Wyświetlacz o przekątnej 4.3” oraz rozdzielczości 540×960 px nie jest oszałamiającym zestawieniem, bo 256 ppi jest standardowym wynikiem.

Ekran został wykonany w technologii LCD IPS, który spokojnie może konkurować z pierwszymi Super LCD. Barwy są bardzo żywe, naturalne, kontrast jest świetny, i aż chce się patrzeć na ten wyświetlacz. Dochodzi do tego soczysta czerń, czysta biel, i powiedzcie mi czego więcej potrzeba w tej półce cenowej?

Odpowiedź jest prosta – kątów widzenia!

Ekran IPS nie może pozwolić sobie na takie odchylenia od normy, bo momentami mamy do czynienia z efektem negatywu w przypadku ciemnych barw. W dzisiejszych czasach nawet w najtańszych modelach jest to niedopuszczalne.

Jasności ekranu jest całkiem całkiem. 354 cd/m2 to wynik bardzo ładny jak na budżetowca, a w pełnym słońcu motka sprawuje się nad wyraz dobrze. Nie miałem problemów z czytelnością wiadomości, gdy słońce mocno dawało po oczach, mimo że na moim wyświetlaczu przeważała kolorystyka czarna (z takim odwzorowaniem czerni to grzech nie korzystać z ciemnych tapet!)

Jakim cudem motorola zabezpieczyła Moto E szkłem Gorilla Glass 3 to dla mnie nie wyjaśnione. Niezaprzeczalnie jest to produkt ekskluzywny w telefonach. Powłoka chroniąca główną część smartfona jest bardzo mocnym punktem Motki.

Moto E wodoodporna?!

Kto z Was stał, niech usiądzie, bo krzesło się przyda (jak staliście przed monitorem to na pewno śmiesznie to wyglądało). Motorola Moto E jest…. częściowo wodoodporna. Co prawda nie posiada certyfikatu IP, jednak producent zapewnia, że smartfon jest odporny na zachlapania i zamoczenia w wodzie. Konkurencja zmiażdzona, bo inaczej nie można tego ująć.

Budżetowy smartfon – budżetowa wydajność?

Absolutnie nic z tych rzeczy. Sercem smartfona jest dwurdzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 200 o architekturze Cortex A7 i taktowaniu 1.2 GHz. Jak wiadomo, nie jest to demon prędkości, ale do Galaxy Trend nie można go przyrównywać. Dochodzi procesor graficzny Adreno 302 i 1 GB pamięci RAM, czego można było się spodziewać już po przeczytaniu informacji o procesorze.

Na duży minus jest ilość wbudowanej pamięci na pliki wynosząca 4 GB, z czego ledwie 2 GB
znajduje się do dyspozycji dla użytkownika. Z tego względu nie pozostaje nic innego jak wyposażyć Motkę w kartę SD, bo na szczęście takowy slot umieszczony pod pokrywą baterii już posiada.

Skoro już tu jesteśmy, to trzeba powiedzieć o niewymienialnym akumulatorze. W żadne sposób nie mogę zrozumieć odsłoniętych części ogniwa, dla mnie czyste kuriozum i naśmiewanie się z klientów – „Patrz, sam baterii nie wymienisz!!”. Akumulator o pojemności 1980 mAh wytrzymuje około dzień pracy, a więc szału nie ma.

Gry

Moto E zaskoczyła mnie w segmencie gier, i to wcale nie faktem obecności preinstalowanych tytułów. W swojej cenie Motka może nosić przydomek telefonu gameing’owego, bo niezwykle płynnie chodzą nawet bardziej wymagające tytuły.

System i interfejs – prosto i szybko

Moto e interfejs

Jak to na linie Moto przypadło, E pracuje na czystym androidzie, w tym przypadku w wersji 4.4.4. Interfejs działa super szybko, w trakcie testu telefon nie zaciął mi się ani razu, najmniejsze lagi nie występują, więc ukłony przed producentem. Owszem, brakuje atutów nakładek systemowych, bo personalizacja tego urządzenia jest znikoma i ogranicza się do zmiany tapety oraz miejsca ikon na pulpicie. Oczywiście nie stoi nic na przeszkodzie, żeby doinstalować sobie z Google Play zewnętrzny launcher.

Filmy, wszystko fajnie, ale gdzie odtwarzacz?

Motorola Moto E przeciętnie radzi sobie z filmowymi kodekami HD. Brak dedykowanej aplikacji filmowej trochę razi, prosty odtwarzacz powinien znaleźć się na pokładzie. Co do kodeków filmowych, to skuteczność odtwarzania klipów wynosi 50%. Sugeruje wyposażyć się w lepszego playera.

NaNaNa… muzyka!

Moto e muzyka

Muzyka w testowanym dzisiaj egzemplarzu jest poprawna. Głośnik zewnętrzny jest bardzo donośny i przy maksymalnej głośności oferuje dosyć czysty dźwięk, o ile nasz utwór nie posiada zbyt dużej ilości wysokich tonów, bo wtedy uszy już mogą boleć. Na dobrych słuchawkach jakość jest fajna, ale i tak nie jest to telefon dla melomanów. Wbudowana aplikacja Google Muzyka strasznie odstaje szatą graficzną od całej reszty systemu, to mi się troche gryzło. Funkcjonalności nie można jej odmówić, ale w mojej opinii jest mało intuicyjna, aby dokopać się do equalizera początkowy użytkownik straci sporo czasu.

Aparat nie dla wszystkich

image

image

Na temat zdjęć nie mogę nic pozytywnego powiedzieć. Barwy są mocno wyblakłe, kontrast bardzo słaby, ostrość jak pojawi się na fotka to święto lasu, dlatego korzystanie z aparatu Moto E uważałem podczas testów za ostateczność. Rozdzielczość 5 mpx nie brzmi tak źle, ale oferowana szczegółowość nawet nie jest akceptowalna.

Motka nagrywa filmy w rozdzielczości 854×480 px z 30 klatkami na sekundę. Nagrania wypadają zdecydowanie lepiej, jednak daleko od optymalnego poziomu. Szczegółowość w tym przypadku jest dużo lepsza, ale brak dobierania ostrości na nagraniach mocno obniża poziom filmów.

Surfować każdy może…

…w sieci oczywiście.
Internet kończy naszą przygodę z tym telefonem. Przeglądarka Google Chrome sprawuje się w porząsiu, strony renderują się w pomyślnie, i nie spotkały mnie żadne problemy podczas surfowania w sieci.

Cena

Najważniejsza sprawa dla wielu potencjalnych użytkowników – cena. Motorole Moto E można już zakupić za około 500/600 zł. Najlepsze ceny znajdziecie poniżej

Sprawdź tutaj

Podsumowanie

Po testach tego modelu mogę stwierdzić tylko jedno – doszczętny, bezapelacyjny i całkowity nokaut wszystkich dostępnych na polskim rynku popularnych smartfonów budżetowych. Jeżeli szukacie taniego telefonu, to Motorola Moto E jest jedynym słusznym wyborem. Przestrzegam przed kierowaniem się nazwą marki, bo dobrze wiem, że słowo „Motorola” może zniechęcać, ale to nie jest ta sama Motorola co 4-5 lat temu.

Obejrzyj inne recenzje smartfonów budżetowych : Klik