Recenzja Samsung Galaxy Note 4 WIDEO [Mobileo #102]

Bartek Kułakowski | 18 stycznia 2015

Wideo-recenzja Samsung Galaxy Note 4

Wstęp

Note 4

Na początku do Note 4 podchodziłem jak do jeża. Nie sądziłem, że ten model może okazać się tak dobrym telefonem. Przez najbliższe kilka minut, opiszę Wam, jak sprawował się podczas moich testów.

Wykonanie

Note 4

Samsung nareszcie popracował nad wykonaniem. Telefon jest znacznie solidniejszy, w końcu Koreańczycy umieścili coś metalowego, aby użytkownik poczuł, choć po części pieniądze, które władował w ten model. Taka decyzja powoduje, że urządzenie z automatu zyskuje w moich oczach. Dobrze wiecie, że nie przepadam za plastikowymi zabawkami, którym daleko od ideału.
Note 4 posiada rozbieralną obudowę, co dla mnie akurat większego znaczenia nie stanowi, ale wiem, że dla Was jest to ważna kwestia. Po części to rozumiem, w końcu miło jest mieć na wszelki wypadek dostęp do baterii.

Note 4

Skoro jesteśmy przy tylnej klapce, to wypadałoby powiedzieć o jej trwałości i fakturze. W sumie jedno wynika z drugiego, ponieważ zastosowany patent, imitujący skórę bardzo dobrze maskuje rysy, a nawet im zapobiega. W sumie, patrząc na rewers tego modelu, bardzo ciężko jest dostrzec jakieś ubytki, zadrapania. Bardzo mnie to cieszy, bo dobrze pamiętam, że Samsung ma olbrzymie problemy z trwałością materiałów w swoich smartfonach.

Wymiary

Wymiary tej słuchawki są dosyć przyjemne. 176 gramów przy wysokości urządzenia wynoszącej nieco ponad 153 mm to świetny rezultat. Dochodzi do tego 8.5 mm grubości, a mając na uwadzę upchniętą tu technologię, muszę przyznać, że wynik, jaki osiągnął Samsung jest bardzo dobry.

Aż dziwnie mi jest, pisząc takie rzeczy, lecz nie mam innego wyjścia. Wykonanie Galaxy Note 4 zasługuje na pochwałę!

Porty i złącza

Porty i złącza to nic szczególnie ciekawego, ale i o tym trzeba powiedzieć. Prawa krawędź została zagospodarowana na włącznik. Muszę wspomnieć, że jest on solidnie wykonany, nie przemieszcza się, jest idealnie uwypuklony, wpasowuje się świetnie w cały design Note 4. Po przeciwnej stronie odnajdziemy regulatory głośności o takiej samej charakterystyce, co przycisk power, u góry złącze Jack 3.5 mm, mikrofon multimedialny oraz port podczerwieni do sterowania innymi urządzeniami, takimi jak dekoder czy telewizor.

Na dolnej krawędzi umieszczono złącze Micro USB, mikrofony oraz magiczny rysik S-Pen. On sam mierzy 11 cm, jest niezwykle cienki, wręcz powiedziałbym, że nawet nieco za bardzo. Na obudowie znajduje się jeden, wielofunkcyjny przycisk. O możliwościach tego cudeńka, już za moment.

Nad ekranem umieszczono czujniki światła, zbliżeniowy, kamerkę do wideo-rozmów o rozdzielczości 3.7 Megapiksela. Nie zabrakło świetnej jakości głośnika rozmów, lecz nieprzypadkowo mówię o nim osobno. Mój egzemplarz testowy posiada ogromne problemy z zasięgiem. Praktycznie w całym moim domu rozmawianie przez ten model jest niemożliwe, a podrzędny LG F70 ma momentami nawet maksimum zasięgu przy użyciu tej samej karty SIM.

Magia czujników

Note 4

Tył obudowy obfituje w niecodzienne gadżety. Głośnik i aparat o rozdzielczości 16 Megapikseli to nic ekstrawaganckiego, ale czujnik pulsu wraz z detektorem UV to już wyposażenie godne smartfonu Jamesa Bonda. Samsung zaproponował nam aplikację S Health, która gromadzi wszystkie funkcje związane z umieszczonymi w Note 4 dodatkowymi czujnikami. Dzięki temu możemy zmierzyć sobie puls, poziom stresu, promenowanie UV, czy nawet sprawdzić stężenie tlenu we krwi. Niestety, nie wiem czemu, ale 3/5 prób zbadania tętna kończy się niepowodzeniem, ponieważ telefon informuje nas o błędnym ułożeniu palca na czytniku, pomimo że postępowałem zgodnie z instrukcją. Możliwe, że to problem mojego egzemplarza, bo w sieci cisza na ten temat.

Skaner linii papilarnych

Note 4

Kolejną nowością w Note’cie jest czytnik linii papilarnych umieszczony w przycisku home. Od razu muszę wspomnieć, że działa on o niebo lepiej od poprzedniej wersji, zastosowanej w Galaxy S5. Telefon potrafi już rozpoznawać odcisk palca przy skanowaniu pod kątem do poziomu, co jest ogromną poprawą w wygodzie korzystania z tego elementu. Cały czas jest wiele do poprawy, ale widać progres.

Cudny ekran

Note 4

Front pokrywa wyśmienity ekran o przekątnej 5.7” i rozdzielczości 2560×1440 px. Daje to niewyobrażalne 515 PPI przy tak ogromnym wyświetlaczu. W rezultacie obraz jest jedną, wielką, przepiękną powierzchnią mieniącą się bardzo nasyconymi barwami. W końcu Samsung wyposażył Note 4 w ekran Super Amoled, który dostarcza takich wrażeni, że konkurencja spać dobrze już nie będzie. Co mnie bardzo dziwi, nie przeszkadzają mi absolutnie przesycone kolory, które są standardem dla tej technologii wyświetlacza.

Jasność

Note 4 to kompan użytkownika. Ekran, kiedy ma być wyrazisty, to podświetlenie jest ekstremalne wysokie, gdy czytamy treści z wyświetlacza, to testowany model oferuje bardzo niskie podświetlenie. Wniosek z tego prosty – przestrzał pomiędzy maksymalną luminacją a minimalną wartością jest ogromny, co idzie z korzyścią dla użytkownika.

Kąty widzenia

Kąty widzenia jak na Super Amoled przystało, są bardzo dobre. Podczas testów udało mi się jednak dostrzec jedno niedociągnięcie – patrząc pod pewnym kątem, biel staje się niebieska, co może niektórym przeszkadzać.

Jeszcze przed oficjalną prezentacją, na front urządzenia nakładano szkło Gorilla Glass 4, które jest nawet dwukrotnie odporniejsze od swoich braci. Z czystym sumieniem muszę przyznać, że mój egzemplarz testowy jest pozbawiony choćby najmniejszej ryski. Fenomenalne!

Podzespoły

Fenomenalne również są podzespoły, które Samsung upchnął w to…maleństwo. Bardziej pasuje określenie „multimedialna patelnia”. Zaglądając w głąb Note 4 znajdziemy czterordzeniowy procesor Snapdragon 805 o taktowaniu 2.7 GHz lub wersje z ośmiordzeniową jednostką o taktowaniu 1.9 GHz. W każdym z przypadków dochodzi 3GB pamięci RAM i 32 GB pamięci wbudowanej. Jedno co jest pewne – Note 4 to demon multimedialny. Jedno co mnie bardzo martwi, to ciągle nagrzewająca się obudowa. Telefon ma nawet tendencje do podwyższania temperatury, leżąc w kieszeni przy włączonym przesyle danych.

Słabiutka bateria

Note 4

Wydzielane ciepło nie pochodzi od akumulatora, który tak jak wcześniej mówiłem, jest wymienialny. Pojemność 3300 mAh zmusza nas do codziennego ładowania smartfona koło godziny 21. Wynik marny, ale po takich podzespołach i ekranie trudno spodziewać się czegoś innego.

(Naj)Lepszy aparat

Nadrabia to po części absolutnie wyśmienity aparat, który mogę ocenić jako jeden z najlepszych dostępnych na rynku. 16 Megapikseli pozwala na wykonywanie super ostrych fotek z zachowaniem świetnego balansu bieli, głębi czerni. Nie cierpią przy tym inne kolorki, które wychodzą bardzo naturalnie. Kontrast jest bardzo wysoki i w sumie ciężko mi się do czegoś przyczepić. Migawka i autofokus to prawdziwe demony prędkości.

Niczym odkrywczym nie będzie informacja o nagrywaniu filmów w 4K. Jakościowo wypadają one porównywalnie do zdjęć. Rezultaty nagrywania tym sprzętem są rewelacyjne.

Lago-Touch Wizz?

Note 4

Tak mocne podzespoły zobowiązują do udźwignięcia ciężkiej nakładki, jaką jest Touch Wizz. Nareszcie, we flagowym sprzęcie od Samsunga nie widać żadnych przycięć, lagów, błędów systemowych. Telefon działa mega szybko, podczas dwutygodniowych testów nie miałem z nim żadnych problemów. Bardzo się cieszę, że Samsung zrezygnował z wielu zupełnie niepotrzebnych funkcji, odciążając przy tym system. Czasami mniej znaczy więcej i brawa dla producenta z taką refleksję.

Muzyka bez szału

Note 4

Muzyka specjalnie mnie nie porwała. Note 4 to dobry smartfon, ale do produktów HTC lata świetlne. Osoby nieskierowane ku doznaniom audio nie będą rozczarowane, ale również Note 4 kojarzyć im się nie będzie ze świetną maszyną grającą. Tony wysokie i niskie są dosyć czyste, nie dosłyszałem się zniekształceń głosu, w końcu jest to topowy produkt. Aplikacja muzyczna jest identyczna co w poprzedniej generacji. Podstawowe opcje zmiany dźwięku, kilka bajeranckich efektów na słuchawkach i to byłoby na tyle.

S-Pen

Note 4

Prawdziwym jednak gadżetem jest S-Pen. Mały rysik o wielu twarzach. Za jego pomocą możemy wywołać okienko notatek dwukrotnie stukając nim o ekran, przy naciśniętym przycisku. Inną opcją jest wybudzenie menu, umieszczając rysik nad ekranem i klikając na przycisk. W uproszczonych opcjach odnajdziemy możliwość inteligentnego wyboru wycinanego obiektu, przycinanie obrazu czy prostą funkcję pisania po ekranie. Prawdziwe profesjonale funkcje otrzymujemy w notatniku, który jest narzędziem zupełnie nie dla mnie – zwyczajnie nie potrafię rysować.

Wideo

Note 4

Skuteczność odtwarzania wideo również jest bardzo dobra. Problemy czasami pojawiają się z plikami powyżej HD. Jeżeli wrzucimy na telefon w obsługiwanym formacie film w rozdzielczość 2K, to efekty uzyskamy niesłychane. Wygląda to przepięknie. Musicie to na własne oczy zobaczyć. Tak, jak w starszych generacjach, Samsung udostępnił możliwość oglądania klipów w oknie Pop-up.

Internetowa miazga

Note 4

Na koniec internet, czyli perełka w Note 4. Mając Note 4 na testach sięgnąłem po swojego iPada może z 4/5 razy. Ten telefon jest w stanie zastąpić każde mobilne urządzenie. Renderowanie stron przy wykorzystaniu WiFi jest bardzo szybkie. Możemy skorzystać z opcji pobierania danych jednocześnie poprzez WiFi i sieć GSM – wtedy telefon dostaje prawdziwej petardy. Oczywistą sprawą jest obecność modułu LTE.

Cena

Niestety, jakość niesie za sobą wysoką cenę, w końcu za możliwości się płaci. Linia Note nigdy nie była tania, lecz w tym roku czwarta generacja moim zdaniem jest przesadnie wyceniona. Na szczęście z biegiem czasu ceny spadają. Sprawdźcie obecne oferty w sklepach, klikając w link poniżej.

KLIK

Podsumowanie

Jeżeli oglądaliście moje zestawienie smartfonów tego roku, to na pewno już wiecie, że dla mnie to Note 4 jest najlepszym smartfonem 2014. Genialny ekran, niepodważalnie najmocniejsze podzespoły, świetne multimedia, poprawione wykonanie, minimalizacja niepotrzebnych funkcji – to wszystko działa na korzyść tego modelu. Samsung Galaxy Note 4 polecam gorąco każdemu, kto chce wydać na telefon większe pieniądze.