Jak sprawuje się serwis Samsunga?

Bartek Kułakowski | 18 listopada 2014


 

Jak „zepsułem” swojego Samsunga

serwisJuż jakiś czas temu na łamach mojego Facebooka informowałem Was, co przytrafiło mi się z Galaxy Ace 4. Kto pominął ten wpis i nie obejrzał recenzji tego modelu, to już przypominam całe zajście.

Kupiłem nowego Ace 4 do testów. Wypakowałem go z pudełka, będąc pod wpływem dobrej energii związanej z fajnie spędzonym dniem, ręce aż same sięgały po telefon. Pomyślałem sobie, że do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze dobrej muzyki. Z tego względu włączyłem sobie YouTube, puściłem jakiś kawałek i założyłem słuchawki. Wciskając przycisk „play” moim oczom ukazała się dziwna, idąca przez całą wysokość ekranu linia. Pomyślałem sobie, jakiś błąd w systemie – zrestartuje telefon i wtedy puszczę sobie piosenkę. Tak też uczyniłem. Nic nie pomogło, nic…

Zdziwiony tym faktem postanowiłem zasięgnąć informacji w sieci, a nuż znajdę podobną sytuację do mojej. Wyszukałem odpowiednią frazę i trafiłem na informację o możliwości wypalenia pikseli. Przez długi czas, byłem przekonany, że to jest właśnie przyczyną moich problemów. Myliłem się. Dopiero po kilku dniach zauważyłem, że nieszczęsna kreska znika w niektórych miejscach interfejsu (ustawienia). Zzieleniałem. Wszystko wskazywało na przepaloną matrycę, a tu taka niespodzianka. Doszedłem do wniosku, co się będę zamartwiał, wyślę to do serwisu i sprawdzę, jak to wszystko wygląda.

Luka w prawie.

serwis

Ta sytuacja przypomniała mi o kuriozalnej sprawie związanej z procesem reklamacyjnym, który miał miejsce w mojej okolicy. Pewna para młoda otrzymała w postaci prezentu ekskluzywne garnki renomowanej firmy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie wada pokryw, które po krótkim czasie pordzewiały, a gałki były poluzowane. Solidny, drogi produkt i taka wtopa? Trzeba oddać na gwarancję. Tak też małżonkowie uczynili. Jakie było ich zdziwienie, gdy dowiedzieli się, że nie przysługuje im gwarancja. Producent przedstawił teorię, którą zresztą potwierdził sąd, że jeżeli osoba składająca gwarancję nie zapłaciła za towar (a więc nie jest stroną umowy – kupcem) to nie przysługuje jej prawo konsumenta. I tu pojawia się zgrzyt. Polskie prawa nie reguluje takich sytuacji, stąd też wszystkie zakupy oznaczone w bazach danych imieniem i nazwiskiem mogą powodować tego typu sytuację. Nasuwa się prosta konkluzja, jeżeli kupimy używany telefon od osoby fizycznej, która wcześniej nabyła go za pośrednictwem sklepu internetowego, bądź przy przedłużaniu umowy, a dowodem zakupu jest faktura bądź inny imienny rachunek szczegółowy to jesteśmy w… poważaniu. Przedstawiając serwisowi taki dokument zakupu opiewający na zupełnie inne nazwisko niż godność osoby składającej reklamację, to niestety telefon dostaniemy z powrotem, a dodatkowo nasze konto zostanie obciążone kosztami przesyłki.
Jaki z tego morał?

Kupując telefon używany, sprawdzaj, jaki dowód zakupu otrzymujesz.

Kontakt i serwis.

serwis

Na początku należy wykonać kilka telefonów (w moim przypadku były to aż trzy rozmowy). Pierwsza z infolinią Samsunga, z prośbą o namiary na serwis, druga do serwisu, gdzie otrzymujemy informację z prośbą o zamówienie bezpłatnego kuriera (podawany jest numer, dzięki któremu nie musimy płacić za paczkę). Trzecia konwersacja to kwestie logistyczne, w przypadku Samsunga z firmą DHL.
Zajęło mi to około 30 minut, więc źle nie jest.

Następnego dnia kurier odebrał paczkę, która miała trafić do serwisu Samsunga CCS.

Jak przebiega cały proces i serwis Samsunga?

Na dobrą sprawę, paragraf będzie dotyczył pracy tego oddziału naprawczego. Pamiętajcie, każdy serwis, to inne standardy, więc nie można generalizować!

CCS umożliwia podgląd online stanu naprawy na podstawie numeru IMEI. Świetna sprawa, bo za każdym razem, gdy chcemy się czegoś więcej dowiedzieć, nie musimy dzwonić i przekopywać się przez wszystkie centrale. Pierwszy dzień minął na rejestrowaniu urządzenia w systemie, a więc formalności. Podczas drugiej doby, sprawdzano wiarygodność paragonu, i to, czy rzeczywiście przysługuje mi gwarancja. Ten proces wydłużył się do 48h, mimo to, specjalnie się nie niepokoiłem. Następny cykl to testy urządzenia. Serwis musi wykonać szereg prac sprawdzających, czy wszystko działa należycie (nikt przecież nie zostawia w pudełku informacji, co zostało uszkodzone). Podglądowo, zamieszczam fragment raportu ze strony.

serwis

Co dalej?

Następnie otrzymałem informację online, o serwisowaniu urządzenia. To trwało akurat najkrócej ze wszystkich czynności. Aż do momentu zwrotu Ace 4 nie miałem pojęcia, co było uszkodzone, jaka awaria nastąpiła. Tego pozytywnie nie mogę ocenić, bo moja ciekawość nie została zaspokojona. Całe szczęście, telefon trafił do mnie cały i zdrowy. Po odpakowaniu przesyłki ujrzałem oklejony telefon z ewidentnie nowym digitizerem (jak kto woli – szkiełkiem). Zdziwiony tym faktem, zajrzałem do kartki, która była przyczepiona do pudełka. Jej wygląd widzicie poniżej.

serwis

Z tej analizy dobitnie wynika, oprócz zmiany oprogramowania, wymieniono mi również przedni panel. Moje pytanie, dlaczego, skoro stwierdzono usterkę systemową? Nie uwierzę, że z powodu „rysek”, bo serwis nie jest tak skłonny wyrzucać pieniądze w błoto, tym bardziej że Ace był nowy (przed wysyłką szczegółowo go ofotografowałem na wszelki wypadek). Mam nadzieję, że z każdym klientem tak postępują.

Co to?! Uszkodzenie?!

serwis

Jeżeli oglądacie moje testy, wiecie, że jestem osobą czepialską. Potrafię się dobrać do największej głupoty, tak będzie i w tym przypadku. Po wnikliwej analizie napraw poczynionych z moim modelem, znalazłem prześwit nad przyciskiem zadaniowości. Osoba przyklejająca digitizer, albo wyłamała kawałek obudowy znajdujący się pod szkłem, albo zamontowała mi delikatnie uszkodzony element. Nie wpływa to na funkcjonowanie urządzenia, dlatego szczególnie ganić nikogo nie będę. Bardziej denerwuje mnie… że telefon wyłącza mi się w nocy, co w konsekwencji powoduje dłużyszy sen i spóźnienie się do szkoły.

Taka właśnie sytuacja przytrafiła mi się dwa dni z rzędu. Trzeciego, podłączyłem na cały noc telefon do ładowarki i urządzenie wytrzymało w stanie czuwania cały okres mojego snu. Innym problemem systemowym, który wyhaczyłem, jest systematyczne znikanie dolnego doca z podręcznymi aplikacjami na ekranie głównym. Zablokowanie i odblokowanie systemu wszystko rozwiązuje.


 

Podsumowanie

Z pracy serwisu w zasadzie jestem zadowolony. 9 dni naprawy, włączając w to weekend i święto Niepodległości, to wynik, który akceptuję. Trochę trzeba było poczekać, ale najważniejsze, że Ace 4 wrócił do mnie w nowej, poprawnej odsłonie.