Z dala od niego! Test Samsung Galaxy Core 2 [Mobileo #108]

Bartek Kułakowski | 29 marca 2015

Recenzja Samsung Galaxy Core 2

Wstęp

Core 2

Gdy wspomnę, jaki sukces odniósł pierwszy Core, to przechodzi mnie satysfakcja, bo już od samego początku wiedziałem, że tamten model ma duży potencjał. Jeżeli moje zdolności wróżbiarskie nadal oscylują na tak wysokim poziomie co poprzednio, to Core 2 będzie znacznie mniejszą rewelacją u operatorów, z czym jest związana jakość tej słuchawki. Przed wami Galaxy Core 2, czyli nieudane podtrzymywanie rodziny Core.

Moje duże oczekiwania związane z tym modelem chyba nieco przerosły producenta, który postanowił zrobić z drugiej generacji dużo uboższą wersją niż poprzednik. Dziwi mnie takie posunięcie, bo jest widoczny regres w jakości, ale o tym jeszcze sobie powiemy.

Gruby kartofel

Core 2

Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że telefon to prawdziwy grubas, cegła, kartofel, czy jak to się tam mówi na opasłe słuchawki. 9.8 mm grubości urządzenia to żaden powód do dumy, idzie wiosna, więc tym bardziej nie wypada pojawiać się z taką „oponką” na mieście. Core nic sobie z tego nie robi i najzwyczajniej emanuje tym parametrem, bo trzymając go w dłoni, odbiera się wrażenie, że telefon jest jeszcze grubszy niż w rzeczywistości. Pewnie potęguję to waga 139 gramów, co jak na tak niewielki telefon, to zdecydowanie za dużo. Żeby był on jeszcze wykonany z metalu, ale gdzie tam, najzwyklejszy plastik okala całą obudowę.

Wykonanie jako jeden z niewielu plusów

Core 2

Fakt faktem, wykonanie jest znacznie lepsze niż w poprzedniku. Podoba mi się faktura tylnej klapki, która poniekąd nawiązuje do Galaxy Note 3. Imitacja skóry jeszcze nikomu nie zaszkodziła, więc w budżetowej konstrukcji można to oceniać na plus z dwóch powodów – pierwszy praktyczny, rysować się ten syntetyk nie powinien, drugi to walory estetyczne, bo takie rozwiązanie może cieszyć oczy, a jest to raczej rzadkością przy tanich smartfonach.

Efekt taniości musiał zostać gdzieś jednak zachowany – niewątpliwie jest to frontowy panel, który swoim wzorem przypomina mi podłogę w autobusach miejskich – świeci się jak psu pewna część ciała, a do tego mienią się kropki w wielu barwach, dając efekt dyskoteki – eleganckie to nie jest, podobać się raczej nie ma prawa – chyba że ktoś lubi taki lekki kicz, to już inna sprawa. O gustach się nie dyskutuje, więc nie będziemy już więcej poruszać tego tematu.

Porty i złącza

Lewa strona skrywa przyciski regulacji głośności. Są one dobrze wykonane, z niezłym skokiem i do ich ergonomii nie mam zastrzeżeń. Przeciwna strona to włącznik, który charakteryzuje się podobnymi parametrami co jego poprzednicy. Na górze słuchawki odnajdziemy złącze Jack 3.5mm, a na dole port Micro USB. Standard, nic ciekawego.

Tył urządzenia został przewidziany na logo Samsunga, głośnik multimedialny oraz aparat o rozdzielczości 5MPX wraz z diodą doświetlającą.

Koreańczycy na awersie umieścili poza ekranem czujnik zbliżeniowy, ale poskąpili na detektorze światła, który odpowiada za automatyczną jasność. Takie postępowanie zawsze hejtuję, obrażam jego prekursora, który był wręcz idiotą. Zabrać użytkownikom czujnik światła, to jak wypuścić na rynek suszarkę bez wylotu powietrza. Są rzeczy absolutnie podstawowe, których nie ma prawa zabraknąć w żadnym telefonie – niewybaczalne.
Marnym pocieszeniem jest kamerka do wideorozmów o rozdzielczości 0.3 MPX. Kojarzycie aparaty na kliszę? To jest ten sam poziom zaawansowania technologicznego.

Front skrywa również przyciski systemowe – wstecz home oraz skrót do ostatnio otworzonych aplikacji.

No nie, ekran…

Core 2

I niestety przyszedł czas na ekran. „Niestety”, bo niewiele pozytywnego o nim powiem.
Jest to matryca o przekątnej 4.5” i fatalnej rozdzielczości 480x800px dającej na takiej wielkości wyświetlacza zaledwie 207 PPI. Nie ma lekko, poszarpane krawędzie widać z daleka, szczególnie przy zaoblonych elementach. 250 punktów na cal to jest takie absolutne minimum, a Core 2 osiąga ledwie nieco ponad 200 punktów, beznadzieja.

Również bardzo słabo jest z odwzorowaniem barw. Są one sprane, pozbawione wyrazu i nasycenia, kontrast jest beznadziejny, typowe mydełko. Komfort przeglądania jakichkolwiek treści na tym w „cudzie” jest nikły. Zwykły LCD to nie powód do dumy.

Kąty widzenia, a w zasadzie ich brak

Uwaga, uwaga, czas na popis Core’a. Kąty widzenia są tak impasowe, że to aż w głowie się nie mieści. Na ogół, jeżeli telefon posiada gorsze wyniki w tej kwestii, to szczególnie mocno tego pod uwagę podczas ostatecznej oceny nie biorę, bo najważniejszy jest komfort patrzenia bezpośrednio na ekran. Core 2 przy minimalnym pochyleniu wyświetlacza degraduje barwy, utrudniając przy tym pracę użytkownikowi, nie mówiąc już o odchyleniu o ponad 100 stopni. Negatyw jest przerażający.

Jasność

Core 2

Jasność ekranu również daje powody do zmartwień, bo w terenie szału nie ma. Żeby nie pastwić się nad Core 2, to już będę nieco pobłażliwy, bo jasność akurat nie jest najgorszym punktem matrycy. Nie zmienia to faktu, że w słoneczne dni użytkownik może mieć problemy z czytelnością.

Prawie oczywistą sprawą jest brak szkła Gorilla Glass. Zwykłe szkło będzie się na pewno rysować, więc folia jest obowiązkowym zakupem do tego urządzenia.

Śmieszne podzespoły

Uwierzcie mi, nie lubię jechać po smartfonach jak po łysej kobyle, bo to wcale frajdy mi nie sprawia, ale gdy przychodzi mi testować coś takiego jak Core 2, to odechciewa się wszystkiego. Czas teraz na podzespoły, po których różowo Wam się nie zrobi.
Telefonem zarządza czterordzeniowy Spreadtrum SC7735S o taktowaniu 1.2 GHz wraz z procesorem graficznym Mali 400MP, który jest już baaaaardzo leciwy. Dochodzi do tego śmieszna ilość pamięci RAM w postaci 768 MB, które nie mają prawa udźwignąć nakładki Touch Wizz. Dochodzi do tego jedynie 4GB pamięci na pliki.

Bateria

Core 2

Bateria to również ciekawy aspekt. 2000 mAh jest wartością bardzo niską, ale pozwala na około 1.5 dnia pracy na jednym ładowaniu. To akurat jest standardem i nie mam prawa tutaj sieć fali krytyki.

System

Core 2

Pozostaje wspomnieć teraz o systemie. Android 4.4.2 nie powinien już doczekać się aktualizacji. Z tego względu, to co dostajemy w pudełku, jest już finalną wersją urządzenia i nie ma co się spodziewać ulepszeń. Pierwszy kontakt z telefonem jest już na etapie ekranu blokady i tu hyc, pierwsza wada. Czas oczekiwania na przejście do pulpitu od momentu naciśnięcia przycisku power jest dosyć długie i odbieram wrażenie, jakby telefon już się na tej prostej czynności mulił. Oczywiście zwiechy, lagi, przeładowywanie skrótów na pulpicie to rzecz powszednia i powszechna w Core 2. Stabilność systemu również jest kiepska i nawet przy niewielkiej ilości programów Core 2 nie wyrabia.

Bzzzzzzzzz – muzyka

Core 2

W takich smartfonach zazwyczaj multimedia ratują honor, lecz muzyka tego na pewno nie czyni. Dźwięk jest płaski, ma nieprzyjemną barwę, nawet na dobrych słuchawkach efekty są słabe, nie mówiąc nic o głośniku zewnętrzny, który dziwnym trafem przypomina mi pszczółkę Maję – więcej w nim bzyczenia niż zwykłych dźwięków. Aplikacja muzyczna od Google jest najjaśniejszym punktem kwestii dźwiękowej, lecz do jej funkcjonalności zawsze mam pewne wątpliwości.

Wideo

Żeby nie być tak cały czas na nie, muszę powiedzieć o dosyć przyzwoitym wsparciu plików wideo. Około 70% moich testowych klipów w HD zostało odpalonych przez Core 2, więc poniekąd byłem zdziwiony. Niestety przez zatrważający ekran, komfort oglądania światowego kina jest dosyć marny.

Na dobicie aparat

Marne również są efekty fotograficzne. 5 MPX to minimum w dzisiejszych czasach. Pokazuje to, że fotograficznym demonem Core 2 nie będzie i nie jest. Zdjęcia wychodzą bardzo słabo. Szczegółowość jest dramatyczna, a kolory katastroficzne. Żółtej barwy Core 2 zwyczajnie chyba nie rejestruje. Kontrast, szybkości migawki, prędkość autofokusa, to wszystko leży i płacze prosząc mnie o litość, ale nie mam zamiaru wciskać Wam ciemnoty i mówić, że nie jest źle – jest rozpaczliwie źle. Jeżeli ktoś będzie Wam gdziekolwiek mówił, że Core 2 robi, chociaż przyzwoite fotki, to należy go wyśmiać.

Testowany dzisiaj model nie oferuje nawet nagrywania filmów w HD! 720X480px to maksimum, jakie można wyciągnąć z budżetowca Samsunga. Oczywiście efekty takiego filmowania są poniżej oczekiwań (mówiąc delikatnie) i do zadań filmowych i fotograficznych nie można polecić tego urządzenia.

Internet ok, ale z problemami

Core 2

Przeglądanie stron odbywa się przyzwoicie, na wersjach mobilnych można czasami coś dosyć szybko znaleźć, o ile nie mamy problemów z WiFi. Podczas testów momentami byłem bardzo zdziwiony, gdy pomimo rzekomo stabilnego łącza internetowego występuję błąd połączenia. Taka sytuacja miała miejsce nie raz, nie dwa, a kilkanaście, co w mojej opinii jest bardzo uciążliwe przy serfowaniu w sieci, które już samo w sobie szybkie nie jest.

Cena

Nawet super niska cena nie jest w stanie zmienić mojej opinii o tym „cacku”. Co prawda, jest to jeden z tańszych markowych smartfonów dostępnych na rynku, ale nie widzę sensu inwestować tych niewielkich pieniędzy w Core 2, który nie jest w stanie nic, ale to nic dobrego zaoferować.
Ceny w sklepach możecie znaleźć, klikając w link poniżej.

KLIK

Podsumowanie

Samsung ostatnim czasy potrafi wydać świetne urządzenia w dobrej cenie, przykładem smartfona jest Ace 4, ale Koreańczycy potrafią też dowalić takim gniotem, takim chłamem jak Core 2. Lepiej było w ogóle nie wypuszczać tego modelu na rynek i ograniczyć ilość budżetowych konstrukcji.
Z mojej strony, Core 2 odradzam każdemu, niezależnie od tego, co wymaga od telefonu. W tej cenie lepiej się zainteresować Xperią E4, którą testowałem tydzień temu lub Motorolą Moto E.